Hades.
Mam noworoczne postanowienie (tzn takie z 15 lutego), żeby przestać się ograniczać i robić coś poza. Raz w tygodniu dam radę ;P.
Serio, dzisiaj znowu powróciliśmy do Buchenwaldu/oflagu7/Wilczego Szańca, generalnie jedynego działającego obecnie obozu koncentracyjnego na ziemiach polskich, a wszystko to za zgodą rządu! VIILOiGD to tylko skrót ukrywający iście szatańską nazwę, kiedy odkryję w sobie talent moich przodków którzy rozszyfrowywali enigmę, to od razu pochwalę się tym wiekopomnym odkryciem. No więc, pomimo tego, że musiałam tam wrócić w atmosferze totalnego chaosu (adekwatnie do miejsca) związanego ze zmianą planu, którym zmieniająca pani Mrówka raczyła podzielić się tylko z Wybranymi (czyli samą sobą), pani D. czytała oceny za te kretyńskie okładki gazety sprzed dwóch tysięcy lat oO' btw, kto na historii daje zadanie 'narysuj okładkę gazety z dwudziestolecia międzywojennego? No kto, pytam? A no tak, zapomniałabym - w końcu w oflagu7 na sztuce pisze się kartkówki, a jako że nic w przyrodzie nie ginie, to rysować też gdzieś trzeba - akurat padło na historię. W sumie to i dobrze, lepsze to niż rysowanie na matmie, już widze te zadania 'przedstaw w formie graficznej (rebusu) wyprowadzenie wzoru Herona'. Chociaż nie, na matmie też rysowaliśmy w zeszłym roku! No ale wracając do okładek - pani D. stwierdziła, że moja praca jest 'nie na temat' (ja uważam że jest no ale dobra) i z łaski swej nie postawiła mi jedynki tylko kropkę, a na środowej historii będzie omawiać popełnione przeze mnie błędy merytoryczne przed całą klasą, zapewne tylko po to, żeby skonkludować to krótkim 'wiem, że masz za mało do roboty w domu, więc zrób to jeszcze raz'. Sama jesteś nie na temat, pani D. -.-
Więc, naprawdę jedziemy do krainy wieszcza Adama-rozpustnika i księcia Witolda! Dowiedziałam się, ze moi dziadowie, Michał i Sabina lat 60, w grupie wycieczkowiczów mogą uważać się za młodzieniaszków; wychodzi na to, że średnia wieku będzie oscylowała w granicy 60 lat więcej niż ja mam obecnie. Noclegi w hotelu pod wezwaniem armii zbawienia, no chyba, że któryś z kombatantów będzie miał astmę co uniemozliwi mu spanie na zgniłym sienniku (planu B na tą sytuację niestety nie ma - to będzie jego problem). W ramach atrakcji picie tradycyjnego, kwaśnego mleka kobyły i może jakiś zawał serca.
Jakie jest uzasadnienie mojej mamy? 'Bo tak rzadko jeździmy na wschód!'. No więc jedziemy.
Pomijając to wszystko, znowu muszę odwolać się do zasady 'nic w przyrodzie nie ginie'. Jako że wszyscy chudną, ktoś musi przytyć (tym razem padło na mnie). Trochę to bolesne, ale naprawdę może powinnam przestać się obżerać bo mogę skończyć niedobrze. Generalnie zwalanie wszytkiego na fakt, że kiedy byłam zupełnie malutka wychowywali mnie dziadkowie nie ma nic do rzeczy (udowodniono, że dzieci wychowywane przez dziadków mają większe ryzyko nadwagi!) i muszę serio coś tym zrobić.
To znaczy się ograniczyć.
(taa, jasne)
Ach, trzeba się cieszyć z tego, co mamy. Niestety prawda jest taka, że najczęściej się to docenia dopiero wtedy, kiedy się to traci. I co ja mogłabym teraz zrobić? Dobre sobie.
Liczycie na medal? 
13/10/2011 20:04:59
07/04/2011 22:22:38
03/04/2011 22:56:08
23/03/2011 23:08:33
19/03/2011 12:46:11
05/01/2011 23:31:19
02/01/2011 23:41:25
18/12/2010 18:13:57
Wszystkie wpisyjockeyka
green2butterfly
galopujaca
xpamirowax
charlieeee
whatsername13
wiewioraaaxd
fresian
Wszyscy znajomi