Jedno z tych Michałowych, które lubię. w weekend zajmę się zdjęciami Ani, więc i trochę jej się tutaj pojawi. a nowości - chyba po maturze. Ale kurcze, Michałowe, zeszłopiątkowe zdjęcia lubię. Chyba pierwszy fotografowany przeze mnie facet, który nie zachowuje się przed obiektywem jak rozhisteryzowana panienka bojąc się o to, jak wyjdzie. oby więcej takich. całkiem miła współpraca. z Anią też, ale w cięższych warunkach - pomyślę w weekend.
Dzisiaj siedząc na polskim z Panią Z. pomyślałam sobie, że wrócę do domu i napiszę coś. a więc wróciłam i piszę. Słowotok tak zwany. bo czasami tak jest - broniąc się przed wyżalaniem się wszystkim na około siadam, i piszę.
Ostatnio zbyt dużo się dzieje. tak sobie myślę, że teraz, przed maturą, powinnam mieć spokój. święty spokój. Ale nie ma tak dobrze. i nie ma, że boli - do przodu. Zostałam sama. Ale wiecie co? po raz kolejny wyszłam z tego starcia mocniejsza. to on przegrał, nie ja. bo nie jest przegranym ten, kto ponosi klęskę ale ten, kto przestaje walczyć. i tego będę się trzymać, chociaż nie zawsze jest łatwo. Kolejna bliska osoba wtapia się teraz w tło szarej rzeczywistości, staje się codziennością, błahostką na tyle nieistotną, że zlewa się z codzienną scenerią II LO. zaciskam zęby i radzę sobie. Nowe możliwości, nowe aspiracje, kolejne plany i spełnianie marzeń. Bo wiecie co? zagram w filharmonii. na fortepianie. takim prawdziwym, przed prawdziwą, żywą publicznością. 6 lat po obronieniu dyplomu. Jako akompaniator. Nigdy nie akompaniowałam. duża 'konkurencja'- mobilizuje. ale też nie przeszkadza. mogę być najgorsza, i pewnie będę - nie próbuję nawet konkurować z osobami, które muzyką zajmują się na co dzień. Ale dla mnie to jest spełnienie marzenia, o którym dawno zapomniałam. Marzyłam, żeby swój koncert dyplomowy zagrać w filharmonii, ale został przeniesiony do Teatru Zdrojowego. Pomyślałam - przeszłość, zamknięty etap. I pojawiła się szansa. I zrobię to tylko dla siebie. nie dla dyrektorki, czy rozentuzjazmowanej nauczycielki. zrobię to dla siebie. W końcu kiedyś to była nieodłączna część mojego życia - fortepian. i od razu lepiej, dźwięk pianina pozwala mi zapomnieć o całej szarej rzeczywistości. odpływam, grając cokolwiek. Taka odskocznia przydaje się szczególnie teraz. Trochę wracam do przeszłości, jakkolwiek by to nie zabrzmiało. no i po jakichś 7 latach znowu wakacje z kgphotography. Plany są wielkie i już prawie pewne. 12 dni- Paryż, Nicea, Monako, Andora, Barcelona i 6 dni na Costa Brava. No i newblack też, oczywiście. ktoś jeszcze chętny? Klub szalonych dziewic jedzie się bawić, poznając nocne życie Lloret de Mar i poznając przystojnych Hiszpanów^^ a przede wszystkim robić zdjęcia. Taki relaks przed rokiem akademickim. a od października jak nie geodezja, to iberystyka. I zacznie się nowe, całkiem inne życie. odetnę się od tego, co było. Tak, myślę, że tak będzie lepiej. Zamknę za sobą drzwi. ale zachowam klucz, żeby móc kiedyś wrócić, jeśli uznam to za konieczne. na chwilę obecną tutaj nie zostawiam nic, poza najbliższą rodziną. a tam nauczę się żyć od nowa. Zobaczymy, jak potoczy się to moje życie. a może mnie zaskoczy? może zdarz się coś, co znowu wywróci mój świat do góry nogami? nie mam nic przeciwko, lubię zmiany. pod warunkiem, że nie towarzyszą im zbytnie huśtawki emocjonalne. Dzisiaj przeprowadziłam rozmowę z nauczycielem, Panem Z. Tak w sumie to 'rozmowę' bardziej, wymiana pojedynczych zdań na temat. Ludzie się zmieniają. wszyscy. niektórzy na gorsze. Prawda, Panie Profesorze? Tak, wszyscy. i też nie mam pojęcia, skąd to się wzięło. i też mam z tym problem, też (swego rodzaju) wychowawczy. dogadaliśmy się.
Nie umiem znaleźć sobie miejsca w życiu. takiego na stałe. usilnie szukam poczucia bezpieczeństwa, swojego miejsca na ziemi. I wierzę, że je znajdę. może jeszcze nie pora. Nie chcę zrobić znowu żadnego kroku, którego później będę żałować. boję się, że znowu ktoś bliski zrani. wystarczy jeden nieostrożny krok. Ale poradzę sobie. zawsze sobie radziłam, tak samo będzie i tym razem. Nabiorę trochę dystansu. Poszukam czegoś nowego. bo to, co stare, nie zawsze jest lepsze. nie zawsze to, co wypróbowane, jest niezawodne. przekonałam się o tym. I wiecie co? mam ochotę tańczyć. pójść gdzieś na imprezę, dobrze się bawić. z kimś, kto lubi i potrafi tańczyć. chociaż jedno wynika z drugiego - jeśli lubi, to potrafi. Mam ochotę na odrobinę Dirty Dancing II, Kochaj i Tańcz i Step Up 2. mieszanka muzyki niekoniecznie ambitnej. ale ja nie chcę ambitnie, chcę dobrej zabawy. a jak tylko zdam ostatnią ustną maturę 28 maja, to pojadę na tournee po wrocławskich knajpkach. i krakowskich. żeby odkuć się za ten brak rozrywki. Taniec uwalnia emocje. sprawia, że przenosimy się do innego wymiaru, zaginamy czasoprzestrzeń. w jednej chwili masz wrażenie, że czas stanął w miejscu, w innej - że płynie, nieubłagany. Uwalniasz się od tego, co złe. nadajesz nowy wymiar temu, co Cię otacza. na jeden wieczór stajesz się królem, królową parkietu. nieważne, jak tańczysz. ważne, co czujesz oraz to, że nie myślisz. Przydałoby się teraz trochę tańca. ktoś chętny?
Czas iść spać, wstać rano. Stanąć na nogi. Cieszyć się życiem i tym, co się ma. co jest dookoła. i wziąć z tego jak najwięcej. i zawsze chcieć 'więcej'.
bo ja kocham życie, wiecie?
Komentowanie zdjęcia zostało wyłączone
przez użytkownika likearebel.