sylwester, można powiedzieć, nawet udany.
obecność Nerona, Cesariusa Conradiusa i Cerbera zdecydowanie umilała czas.
ogólnie było grecko, rzymsko, antycznie i w ogóle.
mimo, że dookoła same pary.
jakoś przeżyłam.
zaczął się nowy rok.
a jaki był ten stary?
przeważnie wesoły, jak na zdjęciu.
ale bywało różnie.
dla siebie zachowam resztę.
komu miałam powiedzieć, jaki był - powiedziałam.
i liczę na to, że będzie lepiej.
poradzę sobie.
czekam.
przeżyję studniówkę,
zdam maturę,
pojadę do pracy,
wynajmę mieszkanie
i pójdę na studia.
zacznę życie od nowa.