Szczęście nosi Twoje imię :*

Wypromuj się tutaj

Włóczykij wszedł w las... 

2009/12/14   

siedzę na ławce...

« następne   poprzednie »
siedzę na ławce...

Siedzę na ławce, głową sięgam do chmur.


Ostatnio jest mi jakoś tak zdecydowanie inaczej. Dziwnie. Odczuwam skutki chandry jesienno-wczesnozimowej. I, żeby było jasne, wcale nie jest mi z tym do śmiechu. wolałabym skakać pod sufit i cieszyć się z nadejścia świąt. ale się nie cieszę. nigdy się nie cieszę. to znaczy oczywiście, radością napełnia mnie myśl o 9 dniach wolnego. ale chyba tylko i wyłącznie to. bo jakoś magii świąt nigdy nie odczuwam. może odczułabym, ale... ale chyba nie jestem do tego stworzona. zdecydowanie nie jestem potworkiem w typie domatora. w zamian za to pojechałabym na deskę. i kij z tym, że nie umiem jeździć. kiedyś przecież trzeba się nauczyć. albo na łyżwy bym poszła. bez tej całej otoczki świątecznego karpia i innych bajerów. i ubieranie choinki też mnie nie cieszy. i kilka dni spędzonych w kuchni też nie. nie, nie marudzę. po prostu nie przepadam za świętami. chociaż ten barszcz z uszkami... nie, nie, nie. można zjeść zawsze. Spędy rodzinne też nigdy nie robiły na mnie szczególnego wrażenia. Stop. jak byłam mała, to je uwielbiałam - prezenty, prezenty, prezenty. Ale przekroczyłam już ten magiczny próg dorosłości. teraz pod choinką znajdę torebkę z pomarańczami, czekoladą i trochę kasy. jak moi bracia. tak, zdecydowanie. oni są starzy już od 10 i 12 lat. może pod tą domową choinką znajdę coś więcej. ale to akurat mi fruwa. nie chodzi mi wcale o prezenty, bardziej o ten taki dziwny symbol uciekającego czasu. że skończyły się święta, w czasie których bezczelnie się obijałam i zbierałam stos prezentów. zaczynają się święta, jakby nie było, dorosłe. za rok własne mieszkanko, może wynajmowane. ustawię sobie w nim malutką choinkę i tyle. przyjadę na Wigilię, na Święta, zostanę parę dni. a później powrót do studenckiego, dziwnego życia, do którego przecież już tak bardzo się spieszę. Nie ogarniam całości. Poczekamy, zobaczymy.

Ale tak w ogóle to nie o tym chciałam pisać. Po prostu dawno mnie tu nie było. I ciągle coś się zmienia. Dlaczego nie umiem ułożyć sobie życia w jakiś konkretny sposób i tego się trzymać? Ciągle coś się zmienia. Na lepsze. Na gorsze, też. i nic na to nie potrafię poradzić. Ciągle coś nowego w jakiś sposób mnie zajmuje. przewracam swoje życie do góry nogami. i spowrotem odwracam. ale wtedy już jest bałagan przecież. jak po niezłym huraganie. jednym słowem: burdel. burdel w mej głowie, jak w damskiej torebce. a co. i jakoś nie jestem typem osoby, która potrafi to sobie ułożyć. a tak poza tym, to jestem zła, niedobra i krzywdzę. ale zaczynam zdawać sobie z tego sprawę, to już jakiś, swego rodzaju, postęp. Prawda? teraz spróbuję coś zmienić. Ale czasu nie cofnę. czasem żałuję. Nawet zaczęłam układać sobie życie. ale co z tego? znowu wszystko się nawywaracało. a ja jestem typem bałaganiarza. nie lubię sprzątać. niestety. i w tym cały problem. chciałabym. ale jest mi ciężko, tak cholernie ciężko. 'tak daleko w kilometrach, a tak blisko mego serca'. i co? i nie umiem, i przerasta mnie to. próbuję. staram się. zbieram się w sobie. ale bariera odległości robi swoje. i bariera przeszłości też. i w sumie terźniejszość też nie jest jakoś wybitnie łaskawa, tak na co dzień. Niektórzy wiedzą chyba, o co mi chodzi. bo tak na co dzień, to inaczej. Młodzież przyszłością narodu, prawda? zdecydowanie, tak. tylko co z tego. Usilna próba zmiany obecnego stanu rzeczy spełza na niczym. ale ja się staram. tylko nerwy mam słabe. szybko się denerwuję. i mam ochotę rozpirzyć wszystko w promieniu kilku kilometrów. i nawet jak wezmę dziesięć głębokich oddechów, to nic się nie zmienia. nevermind. kolejny wylewnik żalów i smutków. Znowu.

A tak chciabym napisać, jak bardzo cieszę się ze spadających płatków śniegu, wesoło wirujących na wietrze. a wychodzi mi tylko narzekanie na to, że to białe g***o spada na drogi i jest ślisko i jeździć się nie da.

i takie wszystkowdupomiejstwo mnie ogarnęlo. Brett Dennen - Ain't no reason w głośnikach nałogowo od wczoraj.

ale w poniedziałek oddam krew. i zrobię coś dla innych. nie będę taką podłą kobietą. a przynajmniej nie aż taką.

Ogarnę wszystko. obiecuję. kiedy? to już inna sprawa. bo ja chcę. Tylko nie umiem.


Nie gryzę, odwdzięczam się ^^

Wypromuj się tutaj

3 komentarze
samolot - 24/12/2009 1:31:47
"Więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź i daj się prowadzić..."
Coś w tym jest. Nie jest się samym. Ktoś pomoże jeśli tylko da mu się szansę...
newblack  - 17/12/2009 15:30:03
To życie nie jest takie proste jakby się wydawało. Szkoła, ludzie, wszystko...
Co mogę powiedzieć? Wiesz, że będzie dobrze, prawda?
luv ;*
satiricalmind  - 14/12/2009 21:34:41
Spokojnie :) Jak już sie chce sprzątać i układać myśli to trzeba to robić dłuuugo i bez nerwów. Będzie dobrze.
A co do świąt mam identyczne zdanie.

Najnowsze wpisy

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wpis likearebel

 

Wszystkie wpisy