Zostałem w końcu zmotywowany do napisania czegoś... ;)
Życie jest piękne...no może nie zawsze,ale w moim...Naszym przypadku tak.
przez ostatnie tygodnie wiele się działo :o)
IRA,COMA,Strachy, 18. na Lisiej (och...ta wędrówka spod teatru z Przemysławem na piechote ^^)
ostatnio dzieje się wiele dziwnych rzeczy..."Czasy się zmieniają,a ludzie wraz z nimi"
...To prawda, no ale cóż, jakoś temu trzeba podołać.
ile to już minęło wspólnych dni,tygodni, miesięcy? Dużo... :)
W Tej kobiecie znalazłem wszystko...365 dni czekania...opłacało się,opłacało...
Wspólne pasje...niemalże wszystko Nas łączy.
Te beztroskie popołudnia, wieczory... nie zadręczanie się codziennymi sprawami
Chcemy juz wolne...oderwac sie do szkoły...od tych dziwnych zdarzeń...
Dzięki Mojemu Cudowi, na tym wywróconym świecie, dowiedziałem się, o tym utworze...
Niby prosta rzecz, a jednak...
"There's a devil waiting outside your door
(How much longer?)
There's a devil waiting outside your door
It is bucking and braying and pawing at the floor
And he's howling with pain and crawling up the walls
There's a devil waiting outside your door
He's weak with evil and broken by the world
He's shouting your name and he's asking for more
There's a devil waiting outside your door
Loverman! Since the world began
Forever, Amen Till end of time Take off that
dress I'm coming down I'm your loverman
Cause I am what I am what I am what I am
L is for LOVE, baby
O is for ONLY you that I do
V is for loving VIRTUALLY all that you are
E is for loving almost EVERYTHING that you do
R is for RAPE me
M is for MURDER me
A is for ANSWERING all of my prayers
N is for KNOWING your loverman's going to
be the answer to all of yours..."
bo przecież najprostsze rzeczy są największymi ;*
Co do zdjęcia... 8.04.09 :) spacer... i jak zawsze - noszenie na rękach; ))
Apropos! Olciak dał sie namówić na zniesienie po schodach, z Lisiej ]:-> ;)
...tydzień bez Ciebie. Damy radę!...nienawidzę pożegnań...
Te quiero;*