Zieleń traw płonący krzew
Lekki wiatr szumiący wśród drzew
Strumyka szmer spomiędzy skał
Słońca szept na niebie gra
Delikatna mgła unosi się
A cisza śpiewem prosi o sen
Cień wielkiej skały leży u stóp
Muska i kusi by skryć się w nim znów
Zrywa się wiatr i przynosi deszcz
Krople o liście rozbijają się
Przychodzi ona płaszczem rosy okryta
Ledwie stopami zieleni dotyka
Korale łez spływają jej na szyję
Wdzięki jej cnót cień zręcznie kryje
Wydatne piersi przy oddechu się unoszą
I o pieszczotę powabnie proszą
Jej mokre włosy spływają po ramionach
W krasie zachodu cała zanurzona
Deszczowa Pani co mieszka w chmurach
Zawitała dzisiaj w górach
McAronowa twórczość.
Mam nadzieję, że McAron się nie obrazi.
Poświąteczna, bez świątecznego nastroju.
PoAbordażowa, PoKomitetowa, PoOldPubowa.
Z klasowymi Pajacami i nie tylko.
Niewyspana.
Po upojnej nocy u Sebka.
Oni i trylogia rozszerzonego LotR'a.
Czubki: Domiś, Sebek, Kondziu, Radziu ;*
Z.
Zdezorientowana.
Zrezygnowana.
Zagubiona.
Zirytowana.
Zniecierpliwona.
Zmęczona.
Zaintrygowana.
Zmarznięta.