well well well... oto środa, dzień ostatni rekolekcji i ogólnej laby. Po kilku dniach mam okazję stwierdzić, że to były przydatne 3 dni.
My little Diary:
czwartek - 18 w Elektrowni, okraszona żartami o skarbonkach (grzybek!), poznawaniem blondynów, spotkaniem Kevina i Pieprzaka, piciem rozmoczonych drinów oraz oglądaniem striptizu (nie patrzyłam! : DD). po powrocie w domowe pielesze wraz z Nati poszłyśmy śpiulki, bo następnego dnia...
piątek - pokaz w szkole ! spóźnienie Fredki szczęśliwie nie zaważyło na owocności tego wydarzenia, ale i tak dostarczyło napięć. Poza tym, ogromnym stresem i wypadającym boa, było naprawdę super. Naładowana energią nie potrafiłam usiedzieć w jednym miejscu do końca lekcji (szczególnie na WOKu). Przygotowania, zmiany stroju, próby muzyki, szalejący tłum, paparazzi, autografy... dobra, trochę się rozpędziłam, ale było blisko. One more time, please ! Oczywiście wieczorkiem pojechałyśmy do Nati, by rozpocząć prawie 3dniową imprezę zwaną wypoczynkiem. Bless ya <3
sobota - późne wstawanie, filmiki, pycha żarełko i gumisiowe wizje... oto przed Wami ..
MIĘDZYNARODOWA GUMISIOWA RODZINKA !!
Chorwacja: Malena i Jędrula Gumica oraz dzieci Malena, Patrycka oraz Mika Gumicowie
USA: Natalie and Andrew Gummy oraz Natalie, Patricia and Mathew Gummy
Hiszpania: Malena i Adreas Gamba oraz Malena, Petunia i Matteo Gamba
Francja: Nathalie i Andreas Gummierth oraz Nathalie, Petti i Matthe Gummierth
Niemcy: Nathalie i Andre Gummbär oraz Nathalie, Patricia i Mattias Gummbär
oraz jako bonus międzynarodowa juratowska rozmowa:
Nati - hello, I'd like um...a water bike 2 hours.. to ride : )
Ignorant - Madmoiselle, je t' einne momente !
Bosman - Ja, ja ! a nawet nein ! du bist du ?
MD - hallo! Ik bin die Mutter van den Zwartje ! Dag ! [duii]
Gummy - Uno momento, chica !
w ten sposób może i tak się nie dogadamy, ale ile śmiechu... nic tak nie powala jak chorwackie opowiastki o gumicach i spinicach a także o Gumicy od Kubicy <3
niedziela - kolejne uciechy, których nie jestem w stanie pominąć - wspomnienia. Nie, nie byle jakie.. wyciągnęłyśmy pamiętniczki. Setki chwil przelatujących nam przed oczami uświetniło ten pozornie niepozorny dzień i zmieniło go nie do poznania. Niespodziewane wpisy ożywiały nas i czasem sprawiały, że zaczynałyśmy wątpić w normalność Nati (sorka! <3). No błagam, notki o Kaczyńskim w trzeciej klasie, setki słowniczkowych tłumaczeń, wspomnienie o Dniu Niepodległości.. a także, nasze kłótnie z Fredką, rankingi, miłostki, niespodzianki dla p. Iwonki, słitaśne pisownie i słownictwo. Niezapomniane wrażenie <3. nie pomijamy ważnego fragmentu niedzieli - nieoczekiwanej zmiany planów, gdy za namową całej rodzinki (z Dudkiem włącznie) nocowałam w Tuszynku jeszcze jedną noc. Uua, zawziętość Twojej babci jest godna co najmniej medalu : DD
poniedziałek - wczesny powrót do domu oraz mnóstwo nieistotnych faktów.. a nie, sorka. Rożniak się odezwała. Pięciogodzinna (!!!) kłótnia niewiele dała, oprócz tego, że czułam się jak trup. Po wielokrotnym poderżnięciu sobie gardło ledwo utrzymywałam się na nogach, a rozpaczliwe płacze sprawiły, że musiałam nafaszerować się tabletkami. Not nice. I tak nic nie wskórałam, Rożo twierdzi że wina leży po połowie, że my się nie odzywałyśmy. HELLOŁ!! to MY się odzywałyśmy ! dobra, nie chcę przerabiać tego drugi raz, bo zwyczajnie nie mam siły ani nastroju. Wystarczy mi fakt, że Nati i Fredka mocno mnie wspierały, może nie wszystkie osobiście, ale jestem wdzięczna.
wtorek - 'Alice in Wonderland 3D' z dziewczynami, później spotkanko z Nati w Coffee Heaven, mądre miny, uczenie się historii i kawa z zieloną herbatą. Ogółem - idealne spotkanie. Dopisujące humorki, zero nudy/depresji, a na zakończenie dancehall z Sebą (który nie przetrwał nagrywania ;/), dalsza część Ukku i krótka pogawędka z Babką, jak nam poszedł pokaz. Uwaga, wiadomość z pierwszej ręki ! (Amelii) Jakaś sędzina jarała sie naszymi szejkami...
A dziś mam ostatni dzień, jutro do szkoły, siedzę sobie w domu z poczuciem, że niewiele zrobiłam, ale przynajmniej napisałam porządnego posta.
bedankt <3