- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
|
2010/03/05
|
||||||||||||
|
||||||||||||
Kategoria:
Przez okno na świat.
|
||||||||||||
Wiesz, co mam najpiękniejsze? Wiesz co hoduję od pierwszego do ostatniego szybszego oddechu? Co namaczam atramentem coraz głębiej do krwi, podsycając jej barwę pod gorący błękit? Ten z metryki zimny. Ale mój. Coraz bardziej. Ten z natury ciepły. I niespodziewanie nie taki. Jak ja - paradoks na drugie. I tak błękitnie mi, z tym szarym niebem i asfaltem. A może to sam asfalt albo niebo w samotności? To Ci widnokrąg - włóczęga. To wszystko wokół. Szarość szyb, kurz na dłoniach, dzisiaj. Nawet dzisiaj. Mimo, że myśli nie nadążają za treścią. Wiesz, kiedy? Między wskazówkami, kremem w rurce, deszczosłońcem, lewą i prawą stopą. Innym brak taktu i czasu - więc gonię ich właśnie pięty, z ufnością, rozbierając tylko na kilka godzin makijaż i magnes życia, w równą kostkę. Potem rozwijam się dniem każdym kolejnym, a kokon snu czeka co noc obok równej kostki, by ułożyć cały zgieł a przynajmniej jego okruszek. Na drugie śniadanie głowa jest już lżejsza. A ono mi na wychylenie dłoni, do rytmu bliskoznacznym z rytmem serca. W towarzystwie bliskim, tych poronionych wieczorów, które przychodzą zbyt szybko. Kiedy nawet kawa nie trzyma zmysłu równowagi w ryzach. Kiedy reszta umyka między cebulkami włosów łącząc się z deszczem łez i suchym śmiechem drepczącym wzdłuż przełyku. A ja mam łaskotki i czasem się uśmiecham i czasem nie płaczę. I ja z nimi biegnę. To robię na okrągło mimo, że to wszystko to labirynt podłej maści. Jakby wewnątrz siebie pobudzając jakieś trybiki, maszynerię z wyższej półki, ukochany chaos, życie. Podobno moje.
bluten
- 06/03/2010 14:02:09