- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
|
2010/01/26
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
Gadające głowy.
|
|||||||||||||||||||||||||||||
little darlin don't shed no tears
no, woman no cry
z powietrzem ogrzanym premedytacją, którą nazywają czasem przypadkiem. zwykłą iluzją myśli, które podążyły za prywatną pobudką wpisaną w naturę, fundamentującą niechęcią czy zapałem czy jednym i drugim w jedności. same postanowiły się przeciąć tak a nie inaczej, nie patrząc na klimat, czas i miejsce. a była późna siódma, przez chmury dobijało się słońce i padał deszcz. a może to płakało moje okno. akurat po czwartym kęsie szarości. akurat gdy zachłystnęłam się nadzieją ustawiającą moje sztućce w porządku od podejrzanie długiego czasu. akurat wtedy gdy moje dłonie leżały dość blisko by to poczuć i odebrać, bez halo i innych wulgarności. tak po prostu. by drganiem musnąć mój naskórek. bym rozlała herbatę. właśnię tę, moją malinową. właśnie na ten, już zanurzony w czymś płynno pastelowym fragment książki. bym rozwichrzyła mój nienaganny firmament. prawie niebieski i prawie zawsze. mniejsza szkoda, jeden w tę czy w tamtą, paradoks w krystalicznej postaci.
Mój "bandaż albo gips" mi pomógł. Lepiej mi z każdą nanosekundą.
Zbratałam się z człekiem z miletu (!), idę okiełznać jego kompanów, leczyć się dalej "bandażem" i dopijać herbatę. Do pierwszego ziewnięcia powinnam zdążyć.
Edit! zwróćcie uwagę, że bandaż i gips jest w cudzysłowiu - to cytat, nie połamałam się ni nic :]