Photoblog.pl

Załóż konto

2015/03/29   

 

« następne   poprzednie »
Powiększenie

 

"You know what happens when you dream of falling? Sometimes you wake up. Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly."

 

 

Czy ja śniłam? Leciałam na pewno. Nie wiem, która była godzina i ile to trwało. Nigdy nie znałam się na czasie. Pamiętam strzępki. Rano byłam waniliowym obłoczkiem, który zwija się w kłębek nad Twoją kawą udając kota z białej pianki. W pół-śnie. Nie drgnełam nawet jednym kącikiem ust, choć przypomniało mi się coś iskierkowego, nie pytaj mnie co. Teraz masz wąsy od kawy i masz zabawną twarz!Uśmiechasz się. Jak Ci się budzi, gdy mnie nie ma? Stopiłam się w jedno z kawą, mlekiem i cukrem i już mnie nie odróżniasz w tym tłumie. I w żadnym innym. Zagłusza mnie. Bijesz mnie po głowie łyżeczką. Niechcący, w afekcie. Jestem z siebie dumna, bo zdławiłam w sobie: ała! Zamieszałeś. 5 razy w lewo i 2 razy w prawo. Do teraz kręci mi się w głowie.

 

 

Budzisz się. Ja śnię dalej. Sen 75% i nadal rośnie. Może mnie naprawdę stworzono do chaosu. Jak to w końcu jest.. Celem życia jest odnalezienie siebie czy stworzenie siebie? Kto odpowiada za te cuda? Umywam ręce w lodowatej wodzie i wyparzam opuszki w rozgrzanym wosku o lekko duszącym zapachu świeżo ściętych róż. Przykładam jeszcze ciepłe palce do ust. Miękkie jak płatki kwiatów. Słowa. Być może należało mówić. Zrobiłam bunkier z książek i miękkich poduszek! Nie potrafią go pokonać - ba, nawet odnaleźć! - najdziksze z myśli. Czasem są tuż tuż, bardzo blisko, tak że mogą wręcz czuć na sobie mój przyspieszony oddech. Pozwalam im się nachylić nad sobą, nazywam je tak jak nazywa się nieznajomych, więc w końcu odchodzą, jak przesyłki z pomylonym adresem na plecach, z daleka wyglądającym jak garby. Chylą się ku ziemi, a miliony kwiatów całują je w nos na pocieszenie. Też tak robię czasem, gdy mam lat cztery tysiące.

 

Ludzie nie mówią wielu rzeczy, bo uważają je za oczywste albo nic nie znaczące. Wszystko coś znaczy. Masz w kieszeni efekt motyla, ale trzymasz w nich też ręce, których nie chcesz mi podać. Teraz lecę dzięki takim słowom. Dzięki drobiazgom. To zabawne jak drobne rzeczy nas czasem ratują. Trzepoczące skrzydełka dodają rumieńców policzkom. Witaj w świecie moich wybuchów czułości, rozpaczy i zachwytu zainicjowanych przez drobinki kurzu z motylich skrzydeł w gablotkach. Przez niby-nic. 

 

Cii.

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wpis lentilka

 

Wszystkie wpisy