Photoblog.pl
- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
|
2012/06/07
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
Kategoria:
Model.
|
|
||||||||||||||||||||||||||||
"I was looking for a breath of the life
A little touch of heavenly light.."
Ciepłe powietrze pod sufitem nieba, w który uderzam głową stając na palcach. Wpuszczam je zachłannie do mojego pokoju. Dzielę z nim przytulny mikrokosmos. Rozmawiam ze sobą stojąc pokornie przed obrazem spokojnej, wręcz apatycznej ciszy, niezmąconej nawet gdyby ktoś usunął drewnianą ramę lub dostał ataku arytmii. (Zazdroszczę trochę).
Plotę warkocze i bzdury, rozplatam się i rozczulam. Rozbiegam się każdym kosmykiem w inny kąt pokoju i oddycham ciszej niż lecący odrobinę wyżej kurz mieniący się w świetle. Zwłaszcza, gdy blask nabierze śmiałości, a ja zmrużę oczy.
Nie potrafię ubrać w nagie słowa tego, co kryje się za zamkniętymi powiekami, choć tak dobrze to znam. Na samą myśl zaciskam mocniej piąstki sprawdzając czuły chłód metalowych kluczyków w lewej dłoni. Jestem trochę zamknięta dziś, trochę otwarta. Nie myśl, że rozumiesz, bo tak nie jest. Dlatego utopiłam na końcu języka parę słów. Nie sięgasz tak głęboko. Nie przebijasz się przez warstwę kości i krwi, dryfując w powietrzu obok, rzadziej dreszczem na skórze. A może jesteś ułamkiem tłumu i idziesz marszowym krokiem zahaczając łokciem o mój parasol. Nie rozumiesz.
Uśmiecham się przecinając nieczułe gdybnięcia. Przez ucieczkę wiary i deszcz wewnątrz i po policzkach jest mnie cztery kilo mniej. Ale nie martw się o mnie. Jem rogaliki z wiśniami i poprawiam czerwień na paznokciach.
Książki Kinga sprawiają, że nie chcę być mordercą, nawet much czy swoich myśli. Rachityczne wieżyczki z książek wybudowane naprzeciwko najwygodniejszej strony kanapy, na ostatnim wolnym krześle na balkonie, koło wanny. Stęskniłam się za czytaniem dla przyjemności, bez drobinki wyrzutu.
Trudne słowa latają mi po głowie w samolocikach zrobionych z kartek. Z czajnikiem próbuje się nauczyć gwizdać. Może to się przyda by złapać okazję pojawiające się raz na sto czy milion. Nie wiem co to znaczy, że takie jest życie. Głód wiedzy i doświadczeń szturcha w żebra percepcji i każe mi wcześnie wstać by je poznać. Choć chwilami wylewam je do brudnych kałuż, nie za kołnierz. Tak, nie, nie, tak. Upijam się życiem na powrót i na przekór. Przeklinam je, by chwilę później dziękować, że mogę być i dzisiaj. Znowu pomylić dzień tygodnia.
A za siedem dni będę mogła zamruczeć moją ukochaną piosenkę potykając się o kocie łby do rytmu. Kupię pachnącą książkę. Złapie Cię mocno za rękę. Więc warto żyć.
Zbieram się w jeden warkocz i przewiązuję wstążką.