czy jak wszystko się wali to po całości?
sesja, stres, nieprzespane noce.
wypadki samochodowe, myśli samobójcze i nowotwory w rodzinie.
tęsknota za domem, tym prawdziwym.
i po raz kolejny szukanie własnego kąta, tego zastępczego, łódzkiego
nigdzie nie umiem zatrzymać się w miejscu na dłużej
apogeum frustracji osiągnięte
shit happens