Jakiś smętny ten dzień. Nie mogę się zebrać, żeby coś konkretnego napisać. Mam deficyt pomysłów.
Jedyne, co sobie pomyślałam to to, że miałam się urodzić 14 lutego, ale nie spieszyło mi się na ten świat.
Było mi miło i cieplutko w tej bezpiecznej dolince dostatku.
A teraz?
Siedzę sama zmarznięta w tej łódce, snuję się jak duch po mieszkaniu i nie wiem, co ze sobą począć.
Zmiana planów wszystko popsuła. Nie lubię nudy, męczy mnie strasznie.
Całe szczęście, że jutro wracam do domu
"P o z o s t a j e s z n a z a w s z e o d p o w i e d z i a l n y z a t o, c o o s w o i ł e ś"