|
2011/12/17
|
|||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||
zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę uciec chcę tylko od jednej osoby
że ten cały stres, niespełnione ambicje, wieczne pretensje, życie pod presją
to wszystko zasługa jednej osoby
a najgorsze jest to, że tą osobą jest moja własna matka
edit 18.12.2011
po co ludzie idą na studia?
żeby imprezować i mieć zniżki studenckie!
a skoro ja nie mieszcze się w tej kategori, to czy powinnam iść gdziekolwiek?
prawda jest taka, że może na pierwszy rok sobie uzbieram
ale drugi i trzeci to już ponad moje siły i moje konto w banku
poza tym, jak mogę mieć motywację do czegokolwiek, skoro moja rodzina uważa, że studiując i pracując w weekendy napewno zarobie sobie na wszystkie opłaty i napewno bede mieć dla siebie czas, a co dopiero czas dla innych...
przeszukałam wszystkie możliwe szkoły policealne i uniwersytety, wszystkie politechniki
i nigdzie nie znalazłam czegoś, co rozwiązałoby mój problem
trzeba podjąć decyzję. tylko jaką?
jak powiedzieć wiecznie zawiedzionej na tobie matce, że rezygnujesz?
''zawiodłaś mnie''
'' wszyscy idą na studia!''
'' co ludzie powiedzą?!''
''będziesz robolem!''
zdaje się, że motywacja to już dawno spierdoliła mi sprzed oczu