Ach, piękne jest to lenistwo.
Co ja robiłam?
W piątek świętowałam bardziej po kulturalnemu, zjadając lodową pizzę i popijając ją milkshakiem truskawkowym, a potem się poszło na Bolko.
Przynajmniej pamiętam jak i dlaczego szybko wróciłam do domu.
Wczoraj miły Azjatycki Dzień z Ayako :3
W piątek powtórka.
Będziemy sobie dogadzać z okazji Dnia Dziecka.
Będzie bounce, bounce.
Widziałyśmy wczoraj grupę koreańczyków.
Oczywiście nie nabrałyśmy na tyle odwagi, by do nich zagadać.
Po jakimś czasie widziałyśmy jednego z nich jak szedł sam w stronę dworca.
Krzyczałyśmy za nim po koreańsku, a on parę razy się odwrócił.
Biedny koreańczyk.
Ciekawe, co sobie o nas pomyślał?
Ale dzieci mieli urocze.
Uzależniłam się od lodów o smaku sernika z malinami.
Seventh heaven.
Uzależniłam się też od nowo powstałego koreańskiego zespołu.
A jutro McDonald.
Mam już dość głodzenia się.
Mimo wszystko, mam nadzieję, że nie przytyłam @.@