Tak... to moja nowa sztaluga, za nią widać bambosza z umiejscowioną w jego wnętrzu nogą cioci Krysi a obok - to rozczochrane coś, to niedawno skończonych 12 lat bezwarunkowej miłości.
Suzi procz tego, że ma 12 lat, 2 kilo nadwagi, przepukline, padaczke, guza, alergie i częste problemy z tylnią łapką, to uświadamia mi coraz bardziej, że zwierze to najdoskonalsze stworzenie na tej ziemi. Mimo, że wg wielu "kultur" służy do zżerania, wyładowywania na nim swojej małości a przez katolików uważane za niemające duszy, to przecież właśnie w przeciwieństwie do człowieka potrafi wybaczać, kochać bezgranicznie, być wierne i nie porzuca swoich młodych.
Z ludźmi tak nie jest, a jeżeli jest, to tyko z rzadkimi jednostkami na które ja nie mam szczęścia trafić.
Jestem zupełnie sama - ze wszystkim.
Wczoraj napadnięta przez refleksje egzystencjonalne zrozumiałam, że wszystko co osiągnęłam w swoim życiu zawdzięczam tylko samej sobie. Nie mam tu na myśli sukcesów, bo takie w moim życiu miejsca nie miały (to akurat też zawdzięczam samej sobie, bo z wielu szans jakie mi dawano rezygnowałam) ale chodzi mi o to, że gdyby nie mój upór to pewnie nigdy bym nie miała chłopaka, nie wystawiałabym obrazów i pewnie nie wychodziłabym z domu.
Całe życie podcinano mi skrzydła. Ile zawsze musiałam się nakombinować żeby spotkać się z jakimś chłopakiem, ile musiałam się naawanturować żeby móc chociaż pokazać moje wyniki badań komuś kto chciał mi pomóc (moja mama zawsze uważała, że to nie ma sensu, bo gdy byłam mała, to tyle się ze mną najeździli po lekarzach, specjalistach i cudotwórcach a wszyscy pomogli jak umarłemu kadzidło) w sumie miała racje ale uważam, że nigdy nie należy przestać próbować.
A mój pierwszy wernisaż? Gdybym się nie zawzięła, to nie wiedziałabym jakie to uczucie gdy wszyscy mnie podziwiają, robią zdjęcia, gratulują i ściskają dłoń znani artyści i inni ważni ludzie. Nie wiedziałabym jakie to uczucie udzielać wywiadu do gazety czy do lokalnej telewizji.
Gdybym się nie zawzięła to i w Gliwicach bym nie mieszkała.
Przegrałam tylko wojnę o szkołę. Zaraz po liceum miałam zacząć studium informatyczne, już wszystko było zaklepane: plan zajęć, ilość godzin, nauczyciele... była taka wojna o to, że musiałam na całe wakacje wynieść się do ówczesnego narzeczonego a po powrocie.. zrezygnować. Powód? Podobno jestem nieambitna i tylko bym się wygłupiła.
Teraz zawziętość autorki przygasła i przegrywa z samą sobą.
znika i znika.
Niedługo zostaną po niej tylko pędzle i parę niedokończonych obrazów.
Kusi ją żeby sie poddać...
1 godz. temu
14/02/2012 23:12:10
14/01/2012 0:29:19
04/01/2012 15:42:16
28/12/2011 21:07:04
21/12/2011 22:34:10
19/12/2011 14:54:55
07/12/2011 21:05:28
Wszystkie wpisynadjam
anerinka
snafu
malowaneswiatlem
xlemonlovelyx
coursedream
niekompatybilna
evilqueen
Wszyscy znajomi