Działam destrukcyjnie na otoczenie i siebie samą.
irytuje mnie rzeczywistość i okrutny świat.
Czasem otwieram okno i słucham ludzi idących ulicą.
coraz częściej pociąga mnie przebywanie tylko w towarzystwie przyjemnego jazzu bądź metalu przy maksymalnym poziomie głośności.
miewam skrajne nastroje. na tę samą sytuację jestem w stanie zareagować zupełnie inaczej.
jeśli się zakocham to zawsze bez wzajemności, stąd mój brak wiary w prosty happy end.
w 100% kocham wszystko co się łączy z muzyką.
tylko to daje mi jakąkolwiek siłę.
zwykle potykam się o swoje myśli, marzenia, co chwilę z trudem łapię oddech, ale tym razem nie pozwolę na to, by po raz kolejny zatrzymać się na końcu drogi..