Piotr Kaluzny. Inconcevable

Wypromuj się tutaj

Wysławiając się przez sztuke... 

2008/08/06   

Niebo z mego okna...

« następne   poprzednie »
Niebo z mego okna...
Gdy czasem idę przez swe miasto Widzę je szare i z betonu Ale gdy idzie pora nocna Słońce - król nieba schodzi z tronu By go ustąpić księciu nocy Bladą poświatą oblanemu Wtedy w niemocy i rozpaczy Chmury królowi kochanemu Mącą kolory, a nieba brzegi Malują słońcu złociste piegi A ja by nie psu tego obrazu Stoję i patrzę i ani razu Nie mrugnę okiem, bo wtedy bloki Chcące osiągnąć szczyt wysoki Są niczym chmury - pomarańczowe Wszystko co szare jest kolorowe I gdybym tylko oczy zamknęła Wszystko by znikło a czerwień nieba Byłaby znowu taka szarawa... Albo tez czarna.. czarna jak kawa... Dlatego stoję, stoję i patrzę Stoję przy oknie i sie nie ruszam I tylko w niebo mi sie wyrywa Ma rozmarzona, milcząca dusza...

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
snypsychopaty - 06/08/2008 22:58:15
No...
pięknie.

Najnowsze wpisy

Obuwie szkolne...

13/02/2009 19:34:22

Mały -  Wielki człowiek

13/02/2009 19:29:51

Droga, która wiedzie nas...

11/02/2009 14:08:42

Moja morda xD

12/09/2008 21:58:23

Spotkanie w pociągu...

29/08/2008 19:02:04

Niebieska dama...

28/08/2008 20:28:07

Wspomnienie raju...

27/08/2008 21:41:40

Droga życia...

26/08/2008 14:14:58

Wszystkie wpisy