| 2010/03/11 | |||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||
doszłam do granic swojej wytrzymałości. Nie przyjmuje wiedzy, przestałam myśleć logicznie, wyobraźnia siadła. Nic nie umiem na jutrzejsze kartkówki, zbiórkę odwołałam. Chcę tylko się wyspać. Niewiele mi potrzeba. Prawda?
Zaczynam się zastanawiać, czy aby moja osoba nie będzie początkiem końca drużyny. Chyba nie umiem wczuć się w potrzeby jedenastoletnich chłopców. Ciekawe dlaczego...?
11. miejsce w etapie diecezjalnym to miłe pocieszenie. Choć w nagrodę mogłam dostać coś innego niż kolczyki. Mama się ucieszy.
Jeśli pójde jutro do szkoły to będzie prawdziwy wyczyn.
Jeśli wogóle zrobię jutro coś konstruktywnego.
Matury mnie irytują. Ostatnią zdaje 27 maja. I dlaczego jest to ustny niemiecki? Bez sensu.
Znój się, w ciele moim znój,
Miłujących rąk pogłado,
Coś mi dreszcz piększyła swój,
Przodując zadumą bladą.
11/03/2010 19:38:03
09/03/2010 21:01:56
06/03/2010 1:06:23
02/03/2010 16:11:13
26/02/2010 23:15:24
23/02/2010 23:40:35
22/02/2010 0:00:21
Wszystkie wpisy