Rachunek prawdopodobieństwa jest tak mały, że strach czytać treści. Treści są nieocenzurowane i pisane bardzo małym drukiem, nie doszukamy się plagiatu, ale błędów jest tam co nie miara. Piecze i sprawia, że samo oddychanie traci na znaczeniu. Po co, co? Kolana całe w siniakach, zapach siana. Tyle lat, a czarne skrzynki otworzyły się nie w porę, nie w czas. Czasami brakuje słów. Schowane emocję najgłebiej jak się da. Może kiedyś ich użyję. Wtedy dzwon zadrży, odwaga stanie się odwagą - dla odważnych, już nie rozważnych. Bardzo ważnych, pięknych chwil... Nie potrafię zatamować krwi. Zapadła cisza, ale zapach nadal unosił się w powietrzu.