| 2009/01/10 | ||||||||||
|
||||||||||
|
wyślij znajomym | |||||||||
Jakoś mi smutno. Zresztą, ostatnio ciągle jest mi smutno, a jeśli już coś mnie cieszy to tylko przez krótką chwilę, a potem wszystko wraca 'do normy'. Snuję się struta po domu, rzadko kiedy się odzywam i generalnie wszystkiego mi się odechciewa. Wstaję rano... Ekhem, to znaczy, najwcześniej ok 10, bo niby po co mam wstawać wcześiej, jak i tak nie mam nic do roboty, zajmuję sobie jakoś czas do 13, wychodzę z psem na jakieś 40 minut do godziny, wracam do domu, zjadam coś tam i siadam przed kompem. Czasami pogapię się bez celu na Photoshopa (bo przecież pomysłów cały czas brak), napiszę coś na moim LJu, coś tam poczytam, zerknę na Dragon Cave, itd... Czyli nic ciekawego. No i mniej-więcej co drugi dzień wyjdę sobie jeszcze wieczorem z koleżanką z gimnazjum na ok. 15-minutowy spacer po lesie, który mamy bardzo blisko. Czyli bez rewelacji. Do tego nie mogę spać. Wczoraj położyłam się przed północą, a i tak zasnęłam dopiero po trzeciej nad ranem i obudziłam się chyba tak po szóstej i potem leżałam do pierwszej, bo zasnąć nie mogłam, a wstawać nie było sensu. Poza tym tak mnie zatoki bolały, że nie miałam siły się podnieść, aż mi się łzy w oczach zbierały kiedy próbowałam.
Pracy już dawno przestałam szukać, bo wysyłanie 20 CV na raz i nie otrzymywanie żadnej odpowiedzi dołuje mnie jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że chociaż z tym stażem się uda. Ale nie robię sobie nadziei.
Heh. Smutno mi.
10/01/2009 15:47:58
08/01/2009 19:42:52
05/01/2009 14:51:25
28/11/2008 17:10:07
26/11/2008 19:10:25
23/11/2008 13:04:37
22/11/2008 1:11:59
20/11/2008 22:30:38
Wszystkie wpisy