Na dobry wieczór macie moją małą, czarną kochaną mordę i mnie. Wierny towarzysz. Zawitałam tu ponownie z dwóch powodów. Po pierwsze prosił mnie o to mój kochany Bobciu. Po drugie dawno, bardzo dawno mnie już tu nie było, no i wypadałoby coś skrobnąć. A jak. I tak wiem, że nie tęskniliście.
Żadnych wielkich rewolucji nie było i się na nie co najmniej nie zapowiada.
Parę zmian.
Parę uśmiechów.
I parę łez.
To tyle.
Małe chwile są przeważnie najszczęśliwsze.
Aktualnie siedzę w domu obserwując z lekkim znudzeniem gips widniejący na mojej lewej nodze. Ulotki... Schody... pff. Nie ma nic przyjemniejszego niż zlecieć ze schodów. Mmmm. Wieczory spędzam na wzbogacaniu swojej wiedzy filmowej. A ta, niestety jest dość uboga. Przeraża mnie tylko fakt, że czeka mnie zajebiście dużo nadrabiania. Fuck. Jeśli zdam wszystko na zadowalający wynik, to sobie pogratuluję. Dobra, koniec o szkole. Idą święta. Święta... ;x
Czasem nic nie układa się po naszej myśli. Jednakże nic nie dzieje się bez przyczyny.
Ta wiedza dodaje sił, nawet gdy załamuje się niebo. Uśmiech jest najlepszą bronią. ;)
Słońce. ;*