Ten laptop lami - nie bedzie wiec polskich znakow. Ale ja nie o tym - mam okazje, wiec poslusznie sie melduje. Nie, nie umarlam. Nie, nie zhejtowalam photoboga - po prostu nie mam od lutego dostepu do internetu. Szczerze mowiac to od poltora miesiaca nie mam nawte pradu. Od poltora miesiaca tocze wiec walke z sama soba. Zastanawiam sie, jak rozegrac przyszly rok i jak naprawde najlepiej bedzie spozytkowac te pieniadze, ktore uda mi sie zarobicdzieki ciezkiemu zapierdalaniu w barze na drugim koncu Polski ( jesli kogos to interesuje, to na Helu ) przez calutenkie wakacje. Jak rozegrac kwestie przeprawdzki, skoro watpliwym dosc jest, aby udalo mi sie zorganizowac rente juz na pazdziernik... A nawet jesli, to moglabym sie wyniesc z domu dopiero w listopadzie. Chujowo, bo to klasa maturalna, i wbrew pozorom, chce dobrze napisac mature. przynajmniej z historii sztuki. I tak tylko to mnie interesuje i tylko to jest mi potrzebne.
W tym miejscu wypadaloby podziekowac moim przyjaciolom ktorzy mnie wspieraja i pomagaja jak moga - a wierzecie mi na slowo, pomaganie mi to nielatwa sprawa, bo pomocy przyjmowac nie lubie. Ale jestem wdzieczna za to, ze wciaz probuja.
Jestem wdzieczna takze za takie wieczory jak dzisiejszy - na gorze macie widok na moja i Kubienia prawie meska kolacje :p ( TAK KUBIEN :p ). Dzis nie mialam ochoty na piwo, ale mam nadzieje, ze jutro bede ja miec - na kolejnym ognisku, na ktorym zamierzam sie calkiem dobrze bawic. Poszlabym tez w gory, ale alergia dusi. I do znajomych z daleka mi sie chce - ale portfel dusi.
Jednakowoz kazdym kolejnym dniem udowadniam sobie, ze moge. Ze moge byc kazdym, ze moge miec to, co chce, ze moge byc tam gdzie chce i za ile chce. M o g e w s z y s t k o !
Chcialabym wiec napisac, ze malo mowie - ale to nie prawda - mowie wiec nadal wiele, ale i wiele robie. Mam siedemnascie lat i zadnego realnego wsparcia, musze wiec dzierzyc ster swego zycia w swoich dloniach. I to od dosc dawna. Siedze przy tym laptopie podczas gdy obok czeka szydelko, dobra ksiazka i... zycie. Po prostu zycie, na ktore mam cholerny apetyt.
Nie wiem, czy sile najwyzsza zwiecie Bogiem, Allahem, Jahwem, Losem czy Przeznaczeniem, ale to niewazne - dziekuje mu, chociaz nie wiem, po co tu jestem. Wiem natomiast, ze chce tu byc i jak zdobyc srodki do realizacji tego celu. Mam bowiem czas, sile, wole i ludzi, ktorych kocham. To chyba starcza.
Nie zmienia to wszystko faktu iz tesknie takze za tymi ludzmi, ktorych nigdy na oczy nie widzialam - jesli wy tez za mna tesknicie, szukajcie po 793693327 ;).
Nie moge sie odegnac od mysli na temat, gdzie tez rzuci nas za te poltora roku... Jesli dobrze pojdzie, to w chuj daleko, zyczcie nam wiec, zeby rozrzucilo nas mozliwie najdziwniej!
A teraz ide znow cieszyc sie zyciem, milego wieczoru, ludziska ( ; .