Brak chęci. Znów. Powli zaczyna mnie to dobijać. Właściwie już mnie to dobiło. Znów powracają myśli, których tak dawno nie było. Za które mi wstyd. Nieważne. Zostawie to swojej osobie. Tak będzie lepiej. Zdecydowanie. Po prostu chciałabym teraz zasnąć i obudzić się na wakacje. Nie myśleć o szkole, o zaliczeniach. A praktycznie myśle o tym cały czas, co wywołuje u mnie różne myśli.
MAM OCHOTĘ COŚ ROZJEBAĆ.
i wyjść na spacer. długi, samotny spacer. bez nikogo.
tylko ja i dźwięki otaczającego mnie świata.
Chciałabym już zamknąć rozdział pod tytułem "Pierwsza klasa liceum". Chciałabym mieć te wszystkie zaliczenia z głowy. Żałuję, że nie byłam systematyczna, że olewałam to mówiąc "Zaliczę za tydzień. Spoko, spoko". Z tygodnia zrobił się nagle koniec maja. Do 14 czerwca zostało bardzo mało czasu, a jak wiele do zrobienia. Czy dam radę? Chciałabym w to wierzyć. Ale brakuje mi tej wiary w siebie. Wiary, że wszystko będzie dobrze. Wiem, to źle. Muszę jednak rozpocząć podrozdział "Zapierdalanie" i zaliczać jak najwięcej. Chce mnieć po prostu spokój. Nie martwić się o jutro, o to czy zalicze czy nie.Chce wstawać rano z myślą "Zaliczę dziś to i to. Oddam karte z tego i z tego". Postanowiłam teraz cały czas poświęcić na naukę. Dokładnie od godziny 23.00. NAUKA,NAUKA,NAUKA. Mimo, że wiem iż nie będzie mi się chciało uczyć, cóż muszę to zrobić. Muszę pokazać tym wszyskim nauczycielom, którzy we mnie nie wierzą, że potrafię! Jeszcze się zdziwią....Albo ja się zdziwie. Jednak zdecydowanie wolę tą pierwszą obcję. Proszę was, abyście trzymali za mnie kciuki i dali mi trochę siły. Tym czasem za 5 minut wybija 23. Więc nie pozostaje mi nic innego jak pożegnać się i otworzyć książki.
dobranoc.
DATTEBAYO.
pouf
- 22/05/2012 8:29:04