Przyzwyczajenie?
Jak to jest, że do niektórych rzeczy, osób, przywiązujemy się niemalże od razu,
a do innych spraw, choćby nie wiem co, przyzwyczaić się nie da,
i choć uczucie dobrze nam znane - za każdym razem odczuwane tak samo, od nowa.
Jak to jest, popełniać ten sam błąd, znając tego skutki,
jednak ulegając nieznanej sile pchającej nas ku temu..
Jak mało trzeba, by coś przeoczyć, pominąć, pozwolić, by przeleciało nam przez palce,
nie mogąc tego zatrzymać czy też przywrócić, może nie zauważając tego..
Czasem zatrzymujesz się, patrzysz w tył,
czy to spoglądając ukradkiem przez ramię, czy może odwracając się całym ciałem,
zastanawiając się nad każdym krokiem, czy warto, czego wart każdy moment.
Może z zamyślenia wyrywa Cię mocniejszy uścisk drugiej dłoni, ściślejsze splecenie palców, może kamyk, o który potykasz się samotnie,
może echo rozmów pozostawionych przed lub za Tobą..
Może czujesz wolność lub dusisz się, brakuje Ci powietrza,
choć znajdujesz się na zewnątrz,
a może chowając się, wewnątrz skrywasz to, co naprawdę czujesz.
Możesz tego chcieć lub uciekać przed czymś, nie znając celu lub dokądś biec.
Może czujesz to, co ja i za czymś tęsknisz, wszystkie myśli i uczucia,
których nie masz gdzie pomieścić..
Może możesz iść ze mną za rękę i skończyć na bruku,
może możemy być szczęśliwi gdziekolwiek,
móc zawsze i wszędzie, móc polegać na sobie.
Możesz chcieć, lecz nie potrafić, możesz czuć, lecz to ukryć,
możesz kochać, lecz nie wiedzieć jak i czy aby na pewno tak mocno,
by nigdy nie pozwolić mi odejść.
miłosno mi ;3.