1 listopada 2011,
tak się stało chyba nie przypadkowo, że jako pięćsetne zdjęcie trafiło to- przedstawiające miejsce, gdzie latem rozstała się ze światem i przyjaciółmi młoda dziewczyna. Wybrałem się dziś na chwilę na ulubione Skałki, by popodziwiać jesienne barwy i natrafiłem na krzyż, tabliczkę i wiersz. Wiele razy wcześniej przechodziłem lub przejeżdżałem tędy, albo górą- skąd spadła w trakcie zabawy. Zajrzałem przed chwilą do internetu, dopiero dziś do nie dotarło, jak wiele osób straciło tu życie- na terenie Skałek. Zastanawiałem się, ile razy siedziałem nad urwiskiem, szedłem jego brzegiem sam lub prowadząc rower. Gdy dodawałem ten wpis, przypomniałem sobie, że gdy dziś robiłem to zdjęcie, obok- ok. 10 m.- na skałkę, asekurowany przez kolegę wspinał się młody człowiek, za mną wesoło rozmawiając spacerowało małżeństwo z dzieckiem, na skałce naprzeciwko siedział chłopak z dziewczyną...takie współistnienie życia i śmierci. Jakoś nigdy nie byłem tutaj przesadnie ostrożny, chyba od dziś zacznę bardziej patrzeć pod nogi- jakbym jakiś znak zobaczył...