wbijaćwbijać : 3

Wypromuj się tutaj

Świerszcz pośród martwej ciszy 

2010/08/14   

Po Kaliszu

« następne   poprzednie »
Po Kaliszu

Jestem właśnie po powrocie z Kalisza. Zdjęcia oczywiście jakieś tam sobie zrobiłam, tyle, że nie mam jak zgrać. Dlatego dodaję Kalisz. Aha, kretyn który robił to zdjęcie, trochę uciął ratusz. Jednak jestem w stanie mu wybaczyć, za to chociażby - że właśnie mu to zdjęcie za pomocą googli ukradłam. Pozdrawiam nieznajomego.

O pierwszym dniu, pobycie z Helenką i o pijaku pisałam. Zapomniałam tylko jeszcze dodać, ze od dziś z Helenką częściej chodzimy na różnego rodzaju mosty. (Helenko, wiesz o czym mówię, prawda :D ?) Aha, dodam, ze kupilam sobie płytę Maleńczuka i Waglewskiego - Koledzy, i własnie sobie jej słucham :) [że też Olga mnie jeszcze nie zabiła :D]
Drugiego dnia spotkanie z Asią o którym napisałam dość skromnie ostatnio. Teraz mam czas, aby bardziej to rozwinąć. Z Asią znalazłyśmy dużo wspólnych tematów, mimo, ze oniesmielała mnie na poczatu trochę swoim... byciem strasznie miłym :) Najbardziej spodobała mi sie swoboda w rozmowie o Panu Mateuszu :D :) Mam nadzieje spotkac sie jeszcze kilka razy, na pewno :) Moze wspolny koncert Wilków? :D Asiu, pozdrawiam Cie :) :*
Tegoż samego dnia miałam jakieś dziwne refleksje na temat życia, znajomych, dzieci... Przy mnie przewróciła się jakaś mała na rowerku. Ale mi było głupio... jakoś tak w ogóle... smutno. Wieczorem - oglądanie MTV na zmianę z Discovery Science i TVN. W sumie dużo razy później także właśnie tak spędzałam wieczory, czasem i poranki. Tyle, ile wtedy naoglądałam się telewizji... to chyba nigdy ;)
W poniedziałek byłam u Helenki. Prawie cały dzień :) To wtedy napisałam notkę. U Helenki robiłam zdjęcia jak rozmawiamy z Leną xD Robiłam też zdjęcia jej głup... samotnemu żółwiowi, i samej Helence też :) Następnie bałam się iść do domu, bo była burza. Ale spokojnie, nie jest ze mnie takie miękkie jajo, nie boje sie burzy samej w sobie, tylko wtedy, gdy ma mnie złapać w samych otwartych polach :D [ swoją drogą kiedyś gdy była potworna ulewa w Kaliszu, rok temu około, szłam do domu, było już około 22, i ciemno jak chuj. Burza i ulewa, ale ja sie cieszyłam. Wolałam to, aniżeli ludzi, którzy (był piątek wieczór z tego co pamiętam) mogliby mnie wtedy zaczepić. W <taką> burzę nikt nie wyjdzie, aby zaczepić samotną dziewczynę. Dlatego, burza jest okay:) ] W każdym bądź razie, uznałyśmy z Helenką, że burza narazie się nie rozpęta, jak już to za około godzinę, więc do domu spokojnie dotrę. Pożyczyła mi tylko Helenka swój przepiękny różowy parasol. Tak, jest odcień różu który toleruję, lubię, a nawet, odważę się powiedzieć - uwielbiam. Jest to pudrowy róż. Taki właśnie kolor miał ten parasol. Mam z nim nawet zdjęcie. Wróciłam wtedy spokojnie do domu, a burza się rozeszła, czy raczej - nie było jej.
Wieczorem dnia tego samego umówiłam się z Fenrisem w WORD (nie, nie psychiatryk, Wielkopolski ośrodek ruchu drogowego, czy coś w ten deseń xD), na 7:30. Spokojnie! :) Umiem wstać o tej porze, jeśli trzeba. A było trzeba i Było warto - też. W 35 minut dzikim pędem i klnąc na światła czerwone i palantów w autach doszłam na miejsce. (35 minut dochodziłam, no nieźle -.- aha, o czym to ja?...). Wyszłabym wcześniej, i doszłabym wcześniej (...), tyle, że miałam dziwną sytuację w mieszkaniu. Innymi słowy wstydziłam się Malwiny. Trudno, co poradzę. Na Fenrisa czekałam 45 minut, następnie 2 godziny przesłodkiej rozmowy :) doprawy przesłodkiej. Tyle, ile ten uroczy człowiek naprawi mi komplementów, za to tylko, że lubię dzieci, chciałabym być "kurą domową", i nie wiem za cóż jeszcze - to nikt inny :) Fenrisie, rozpromieniłeś mnie na cały dzień. Mam taką małą własną odmianę Pana Kostrzewskiego, a co! :D :*
Dzień następny - czyli środa, nie robiłam zupełnie nic. Ubrałam się rano przepięknie (zresztą od spotkania z Fenrisem patrzę na siebie bardziej pobłażliwie), naprawdę podobałam się sobie w zielonej spódnicy, bluzce, naszyjniku, i mokasynkach :D Jedyny wypad jaki zrobiłam w tym dniu, było wyjście do Tesco po dżem jagodowy, i mleko. Czułam się... fajnie. Poprostu. Ładnie, o. Jakoś dumnie. Jakoś to do mnie nie pasuje, ale... Cały dzień oglądałam MTV (w większości, na reklamach przełanczałam na coś innego), widziałam ciekawy dość program o wokaliście Poison. Szukał sobie laski. Interesujące xD
Czwartek - umówiłam się z Helenką pod blokiem Leny. Myślę sobie - fajnie, spotkam się z Leną :) ale nie - z klatki Leny wyszła Ania :) to znaczy nie Ania Adama, tylko Ania :D Helanka, jak się okazuje, zrobiła mi rankę w ciemno xD Ale nie narzekam, było przemiło. Poszłyśmy do kilku lumpeksów, konsultowałyśmy z kolegą Ani zakupy w SexShopie, (dmuchany facet, czy 1,70 penis? :D). Nie, to nie dla nas - wbrew pozorom. (aha, Pazuzu, Ty wiesz, ze ja nie chce nic dmuchanego na urodziny, wole prawdziwe osoby xDD). Em. O czym to ja? No tak, poszłyśmy na shake'a do McDonalda. Może McDonald jest chujowy, może drogi, komercyjny, etc, ale shake'i ma zajebiste! O dziwo, kupiłam sama, i nic nie pomyliłam xD [ poproszę coffee shake'a waniliowego. proszę - <mały shake truskawkowy> epic fail ]. Tak w ogóle Ania jest niegrzeczna, ona pali. Palenie mogę wybaczyć tylko jednej osobie! Mężczyźnie. Bądź co bądź urocza jesteś, Aniu :) i spodziewaj sie naszego wspólnego zdjęcia tutaj, za jakiś czas xD W czwartek ten miałam też odebrać z Media Markt płyty Kata. Niestety, płyty jeszcze nie doszły (6 dni. lepsze ode mnie o.O)(To był nawias, Pazuzu, nie zapamiętujesz, ze umiem liczyć do 6!)(no co, ktoś moje dzieci będzie musiał liczyć xD). Przykro. Trudno. Wróciłam do mieszkania, chleb z dżemem, woda, i sesja z MTV. Aha, wmiędzyczasie gdzieś przeczytałam książkę pożyczoną od Helenki - dziękuję :) musiałam ją dokończyć.
Ach. Ewa, nie wzdychaj. Nie gadaj sama do siebie.
A dziś? Jest piątek trzynastego. Rano pobudka o 10, sprzątnięcie w pokoju (wtenczas oglądanie MTV <lol2> oglądanie głupoty uzależnia xD). Spakowanie się, umycie się jako tako (bo nie umiem włączyć ciepłej wody, ja mądra, A zapytać Malwiny - też nie zapytam, bom zbyt nieśmiała. <Czy osoba, ktora mówi o sobie, że jest nieśmiała - faktycznie taka jest?>). Ubranie się. Odkurzenie. Zjeść - nic nie zjadłam, bo wieczorem zjadłam końcówkę chleba. Nic nie szkodzi :D Napiłam się tylko wody. Aha, Adam, dziekuję Ci za danie mi szczoteczki do zębów, zielonej, i miękkiej. Doprawy lubiłam mycie zębów, ale tą szczoteczką wręcz uwielbiam. Jest taka mięciutka, dosłownie masaż zębów. Czy ja zachwycam się myciem zębów? Czy to normal...e, to pytanie retoryczne. Koło 13 przyjechała mama, Olga i Kamila. Moja siostra jest naprawdę ładna, mama chuda, a Kacperek słodki :D Po tygodniu nie widzenia ich do takiegoż wniosku doszłam właśnie. A Malwina kochana. Tak w ogóle pozdrawiam chłopaka mieszkającego w pokoju obok, który słuchał Comy grając w Diablo 2 :D
Dalej o piątku. Czyli o dziś. Już wczoraj. Nieważne. Mama przyjechała, zostałyśmy zawiezione do empiku, kupiłyśmy 2 książki. Rozmawiałyśmy, ja i Olga. To faktycznie dziwne, ze tak umiemy ze soba porozmawiac. Naprawde szczerze. Np. "Olga, Kochasz Pazuzu", "Ewa, podoba Ci się Pelc" xD NO CO?! No, i Riedelka! Pół czasu rozmawiałyśmy o jej arcy-mądrych komentarzach do mojej siostry. A to wszystko tylko dlatego, ze ona i Pazuzu.... no... cóż... nie trzeba słów :D
WRÓĆ! Któregoś wieczora napisał do mnie Arek, następnie zadzwonił, i rozmawialiśmy :) Że siedzi w lesie, i odgania komary. Że wjebał się w błoto. Że przerabia kuzyna na geja. Że ludzie go wkurwiają, i Snape nazwał Lily szlamą. Kocham Cię Arek :) WRÓĆ!
Po empiku i rozmowie (choć w sumie wciąż w trakcie rozmawiałyśmy) poszłyśmy do Belle Epoqe (jak to się, do cholery, pisze?!), na lody i ... frytki. E. tak, bo w połowie lodów zachciało mi się frytek. Dziwne? Ale smaczne :D
Cholerka, powiem wam, że wenę straciłam do pisania, po 2-godzinnej przerwie, gdy wujek chciał wejść na laptopa. Cóż napisać jeszcze?
a) mam wokół siebie w chuj zaufanych, kochanych, uroczych ludzi, do których zawsze mogę się zwrócić. Napiszę o nich notki.
b) Panna Uryga dowaliła się do mojej siostry, a moja siostra pokonała ją intelektem :D jestem dumna.
c) Pazuzu, więcej nie doprowadzaj mnie do płaczu xDD
d) I look like a farmer, but I'm a lover! Płyta Maleńczuka i Waglewskiego doprawdy jest zacna :)

Dobranoc wszystkim. :)

PS. Mój Ci on!

Wbijać!!!odwdzięczę się:)

Wypromuj się tutaj

2 komentarze
pixuella  - 14/08/2010 10:53:48
Ewa, Kocham Cię! xD Jak Ty fajnie piszesz ... Zapomniałaś dodać, że mówiłaś że ty w moim wieku byłaś głupsza, (przynajmniej ty tak powiedziałaś) dobrze że w dobrym czasie się nawróciłam na dobrą stronę xD Aha i Pazuzu: Ewa nie spotkała się z Bogiem, o dziwo :D Co ja takiego strasznego zrobiłam Pani Karolinie? (buhahahaha - Pani Karolina xD) Ja tylko komentarze zablokowałam, bo mi jej znajomi głupie komentarze pisali, a pozatym Ty sama się pytałaś dlaczego się wpętałam w tą Riedelkową wojnę? Bo to jest fajne, mieć kogoś kogo można podręczyć. Nawet jak Pazuzu jest pod ręką 28 godzin na dobę, osiem dni w tygodniu xD Fajnie miałaś w Kaliszu, szkoda, że ja nie byłam dłużej. Ale i tak chyba na pewno by mi się podobał ostatni dzień :)
sprzedammx33  - 14/08/2010 1:29:33
Przepraszam za spam.. ale zaczynam i chciałabym jakoś się pokazać.. :) Zapraszam więc :) Może znajdziesz coś dla siebie ;)?

Najnowsze wpisy

Wpis kostrzewska

05/02/2012 12:29:36

To obłoki, to obłoki!...

05/02/2012 12:17:07

Wpis kostrzewska

24/01/2012 18:36:28

Wpis kostrzewska

22/01/2012 17:38:08

U Patryka :)

21/01/2012 19:38:57

Jenny, mam na imię Jenny.

10/01/2012 22:15:22

Wpis kostrzewska

09/01/2012 18:50:32

Wpis kostrzewska

07/01/2012 5:49:35

Wszystkie wpisy