Photoblog.pl

Załóż konto

soczysta 'kurwa' z poker facem.  

2017/10/07   

 

« następne   poprzednie »

photoblog na komputerze ssie przez te wszystkie reklamy.

 

 

odmówiłam terapii, nie widziałam mojego lekarza już przez tyle czasu. wszystko było ok do teraz. myslałam, że jestem silniejsza od tego.

oprocz jednego lekarza, który nie mógł mnie dalej prowadzić wszyscy mnie wkurwiali. 

terapii nie chcę, bo zmieniłoby to całkiem moją osobowość, a tego się boję, chociaż jej nienawidzę.

wszyscy mówią, żebym tego nie robiła, ale to nie oni żyją ze mną na codzień. to ja sama muszę wstać rano i patrzeć w lustro. 

nikt nie wierzy w moje problemy, bo nikt nie widział mnie w najgorszym stanie. wśród znajomych zawsze jestem śmieszkiem, nie jest to udawane. uwielbiam moich znajomych, wszyscy wiedzą o moich problemach i chcą pomóc. nikt jednak nie widział mnie o 4 nad ranem siedzącej na podłodze w łazience i walącej głową w ścianę. a później z zaskoczeniem pytają się skąd te blizny na moim ciele, skąd ta nagła zmiana wszystkiego, dlaczego potrafię w jeden dzień rzucić wszystko - dom, związek, pracę, i wyprowadzić się 100km dalej.

 

jestem silna w chuj, ale w momencie takim jak ten wszystko się wali.

odmówiłam leków, bo mnie odmóżdżały.  chciałam się zabić parę razy - nie mówię tu o myslach samobójczych, które mam dosyć często, i które mnie bawią. medycyna jest zjebana. 

tak źle i tak niedobrze.

 

czuję się znowu tak bezradnie, jak wtedy kiedy mialam 14 lat i poznałam Ciebie.

wydaje mi się, że to Ty w jakiś sposób mnie zjebałeś. byłam tylko małym głupim, niepewnym siebie dzieciakiem, a Twoje niezdecydowanie wpędzało mnie w orgomny smutek... bardzo chciałam Ci pomóc. bardzo. ale nie dało rady. całe szczęście Ty wyszedłeś ze wszystkiego. bardzo podobał mi się nasz kontakt przez ostatni rok. widać, ze oboje dojrzeliśmy, nie było już w tym żadnej urazy. w sumie z mojej strony będzie zawsze, i Ty o tym wiesz.

pamiętam, jak przez te wszystkie lata od 14 roku życia do momentu w którym wyjechałam z Polski (5 lat?) zawsze gdzieś Cię spotykałam. pamiętam, jak miałam jechać w gory ze znajomymi, a Ty wróciłes do miasta, wysłales mi jedną jebaną wiadomość i ja już na Ciebie czekałam, po czym zniknęłam z domu na dwa tygodnie z Tobą.

żałuję, ze nie pojechałam w góry.

czuję się tak pełna sprzecznych emocji, tak bardzo mnie skrzywdziłeś, a teraz pcham się znowu w to samo gówno, tylko z inną osobą. pytaniem jest - kto kogo rozpierdoli.

jesteśmy kurwa tacy sami, i to mnie tak w tym wszystkim przeraża.

 

ale wtedy jeszcze nie wiedziałam co się ze mną dzieje, nie wiedziałam, że jestem chora, że coś takiego może mi się przydarzyć.

teraz jest inaczej.

 

jestem w chuj dumna, że potrafię panować nad autoagresywną stroną swojej osobowości. chociaż w sumie nie wiem. nie robię już takich rzeczy jak kiedyś.

 

Zwłoki znów nie opuszcza moich kolan przez cały dzień, ten kot kiedyś uratował mi życie, kiedy wszyscy mieli wyjebane. mruczenie pomaga. <3

 

nie wiem co dalej robić, czuję się jak w potrzasku.

chcę wrócić do Polski, nie chcę wrócić do Polski, chcę wyjechać do Anglii, co było zawsze moim marzeniem, nie chcę wyjechać do Anglii. na pewno nie chcę wracac do Holandii.

nie zrozum mnie źle, poznalam tam na prawdę wspaniałych ludzi, ale cztery lata to za dużo. 

muszę się przemieszczać.

 

zawsze zamykam się w błędnym kręgu swojej własnej chujowości, myślę, że już jest normalnie i stabilnie, wtedy stanie się coś, co stymuluje moją diabelską naturę, odpierdalam dziwne akcje raniąc siebie innych, a po jakimś czasie znowu próbuję żyć normalnie.

 

tak jak to powiedział kiedys mój lekarz "I knew you would do it. Sooner or later - I knew"

 

 

chciałabym powiedzieć: unikaj jebanych borderline jak ognia.

ale wiem, że ten typ osobowości pociąga wielu ludzi. 

 

nie ma ratunku.

 

są tylko sprzeczności.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wpis koomandooska

 

Wszystkie wpisy
Ja wychodzę z domu ciemną nocą