no chyba nie.

Wypromuj się tutaj

 

2011/03/05   

Dentysta

« następne   poprzednie »
Dentysta

 

Za oknem było szaro. Deszcz spadał w małych porcjach, a niebo dobijało swoim kolorem.

Mężczyzna średniego wzrostu, o kruczoczarnych włosach i urodzie równie przeciętnej jak wzrost, przeszedł prędko przez pasy na drugą stronę ulicy i wszedł do piętrowego, starego budynku.

Wnętrze było obskurne.

Postać pokonała schody na pierwsze piętro i usadowiła się na krześle w poczekalni. Metaliczny kolor ścian sprawiał, że pomieszczenie wyglądało jak masarnia.

Zza drzwi gabinetu dentystycznego dobiegały stłumione jęki, jakieś gwałtowne krzyki, a momentami niezrozumiały bełkot. Po dziesięciu minutach mężczyzna usłyszał dwa głuche uderzenia.

Drzwi otwarły się, a z gabinetu wyszedł jakiś człowiek. Twarz miał popuchniętą i miejscami brudną od krwi. Spojrzał tylko na ciemnowłosego przybysza i odkuśtykał do schodów.

-Następny!-Wołanie dobiegło z wnętrza gabinetu.

Postać nieśmiało przekroczyła próg.

W gabinecie było pusto. Po środku stał tylko fotel dentystyczny i szafka z przyrządami, a przy ścianie biurko. Siedział przy nim starszy mężczyzna w okularach. Zapisywał coś na kartce. Gdy skończył, otarł pot z czoła i zwrócił się do przybysza:

-Proszę na fotel. Co konkretnie panu dolega?

-Nie wiem. Lekarz rodzinny przysłał.

-W takim razie zaraz się dowiemy-Odpowiedział z lekkim uśmiechem.

Pacjent rozsiadł sie w fotelu i próbował ułożyć się w sposób wygodny, ale sam jego kształt uniemożliwiał osiągnięcie tego stanu. Uznał, że widocznie tak musi być.

-Proszę otworzyć buzię. Ochooo...Ładne uzębienie. Szkoda by było...Wie pan coś?

Na twarzy pacjenta pojawił się cień strachu. Ledwie zauważalny dla zwykłego człowieka, ale doktor był w tym dobry. Zanotował to w pamięci, na potrzeby dalszej konwersacji.

-Hoooo?...

-No wie pan. Co w trawie piszczy. Jak tan sprawy na osiedlu? Jakieś plotki.

-heeee...healdzoo.

-Nic pan nie wie?-Dentysta chwycił jednego zęba narzedziem przypominającym klucz francuski i wyrwał gwałtownie.Krew trysnęła mu na fartuch, a młodzieniec jęknął tak cicho, jakby ból odebrał mu głos.-Niech pan nie żartuje...Przecież tyle ostatnio się dzieje.

Pacjent spojrzał na doktora, który znowu uśmiechnął się do niego w dziwny sposób. Pełen dobroci z jednym "ale".

-Mófiłem juz, ze nic ciekafego...

Doktor pochwycił dłuto i lusterko. Przejrzał jamę ustną pacjenta.

-Tu cię mam-szepnął i wbił dłuto w ząb.

Młodzieniec zawył z bólu.

-Z panem się nie da konwersować-Powiedział niezadowolony doktor.-Ludzie nie lubią dzielić się ze mną swoimi przezyciami. Mówią, że źle im się kojarzę. Głównie z bólem. A ja chcę poprostu porozmawiać...Praca sama w sobie po jakimś czasie staje się nudna i monotonna, jak pogoda za oknem.

Łza wywołana potwornym bólem spłynęła po policzku młodzieńca.

-He...weem...

Coś ostrego rozjaśniło szary gabinet.

W poczekalni siedział mężczyzna. Czerń jego włosów kontrastowała z metalicznym kolorem krzeseł. Czuł strach.

Nie. To zbyt mało powiedziane. Czuł się jak nieświadome niczego zwierzę, które idzie na rzeź.

Nie lubił dentystów...

Zza drzwi dobiegały dziwne odgłosy. Wszystko zostało uwieńczone urwanym krzykiem.

Drzwi uchyliły się lekko i przez kilka minut panowała absolutna cisza. Od czasu do czasu słyszał tylko coś, co przypominalo szuranie i dźwięk zasuwanego suwaka.

Wydawało mu się, że wszystko to słyszał na granicy ciszy i dźwięku. Jakby każdy odgłos zasuwanego suwaka i szurania rozlegał się w jego głowie i odbijał od czaszki, pozostawiając po sobie echo.

Ciszę przerwał głos dentysty.

-Następny, proszę!

Wbijaj ;3 nie Gryzę !

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika kondziokrejzol.

Najnowsze wpisy

Dentysta

05/03/2011 15:52:17

Zechcesz?...

23/01/2011 1:18:30

Wpis kondziokrejzol

01/01/2011 19:43:11

Wpis kondziokrejzol

11/10/2010 22:46:24

Wpis kondziokrejzol

25/09/2010 2:26:33

20/09/2010 3:57:34

Wpis kondziokrejzol

13/09/2010 17:33:10

Wpis kondziokrejzol

09/09/2010 18:40:07

Wszystkie wpisy