A to taki portrecik z wkurzonym Rudym - machającym nogą. by Julia
Żyjemy, żyjemy, hahaa szok, wiem
Generalnie nic mi nie odpadło, łopatka na swoim miejscu, ucho wyleczone.
Koń też miewa się znakomicie, wygląda i pracuje coraz fajniej. Także uff jakoś to się poukładało.
Wróciliśmy do treningów z KK, trzeba poprawić wyprostowanie w galopie, bo Olimp radośnie zwija się w prawo, niekoniecznie słuchając lewej wodzy, bo przecież Ola radośnie używa tylko praweeeej
No ale wiem co i jak, we wtorek poczułam moc, także będziemy ćwiczyć dalej.
Poza tym no cóż, uczelnia i sesja w natarciu. 9 egzaminów czeka, w tym moje ukochane genetyka molekularna i inżynieria genetyczna, gdzie po 4h ćwiczeniach kręcę się w kółko i usiłuję sobie przypomnieć, którędy do domu.. Jednym słowem mózg rozjebany, ale czuję że żyję.
Pasowałoby ruszyć inżynierkę, wszak wpływ wybranych czynników na efektywność androgenezy u kapusty czekać nie będzie.
Ogólnie popadam już nieco w katatonię naukową, ale to generalnie jak co pół roku - chociaż ta sesja i struktura główki od szpilki wraz z kasetą TATA będzie wyjątkowo atrakcyjna...