Przekroczywszy pewien punkt napięcia, przypływ zatrzymuje się i cofa, atmosfera gaśnie i przekwita, możliwości więdną i rozpadają się w nicość, oszalałe szare maki ekscytacji rozsypują się w popiół.
Będziemy wiecznie żałowali, żeśmy wtedy wyszli na chwilę z magazynu konfekcji podejrzanej konduity. Nigdy nie trafimy już doń z powrotem. Będziemy błądzili od szyldu do szyldu i mylili się setki razy. Zwiedzimy dziesiątki magazynów, trafimy do całkiem podobnych, będziemy wędrowali przez szpalery książek, wertowali czasopisma i druki, konferowali długo i zawile z panienkami o nadmiernym pigmencie i skażonej piękności, które nie potrafią zrozumieć naszych życzeń.
Będziemy się wikłali w nieporozumieniach, aż cała nasza gorączka i podniecenie ulotni się w niepotrzebnym wysiłku, w straconej na próżno gonitwie. Nasze nadzieje były nieporozumieniem, dwuznaczny wygląd lokalu i służby pozorem, konfekcja była prawdziwą konfekcją, a subiekt nie miał żadnych ukrytych intencyj.
[...]
Ulica Krokodyli była koncesją naszego miasta na rzecz nowoczesności i zepsucia wielkomiejskiego. Widocznie nie stać nas było na nic innego jak na papierową imitację, jak na fotomontaż złożony z wycinków zleżałych, zeszłorocznych gazet.
Bruno Schulz - Ulica Krokodyli
19/12/2011 19:58:56
15/11/2011 0:41:53
01/07/2011 23:13:12
25/06/2011 14:55:15
12/06/2011 2:11:37
07/06/2011 2:56:01
17/05/2011 1:30:52
20/03/2011 0:11:29
Wszystkie wpisylateralus
donfrafrequezz
darknessangel64
sprawymiasta
jumbiii
nigdziebadz
flooyd
pulcinella
Wszyscy znajomi