Żałośnie, wręcz beznadziejnie snuła się po zasypanych paskudnym śniegiem ulicach, w przemoczonych butach i ze zmarźniętymi dłońmi. Stanęła na przystanku cyklicznie drgając. Bardziej z powodu płaczu, który rozdrapując od środka, próbował wydostać się z klatki ciała, niż z przez zimno. Brudny kundel obwąchawszy ją, oblał nogawkę spodni ciepłym moczem. Nie odróżnił jej od martwego otoczenia. Stała sie tak brzydka i smutna, jak to na co z takim obrzydzniem codziennie patrzy.
era rozpaczy.
karnawał beznadzieji.
31/05/2010 21:12:11
11/05/2010 23:42:17
08/04/2010 21:42:39
27/02/2010 1:30:48
07/02/2010 18:46:20
16/01/2010 22:25:41
04/01/2010 19:56:31
31/12/2009 0:04:59
Wszystkie wpisyrambleon
roszpunka88
streetmrt
agygy
didabudibidaj
restare
tosq
rusha
Wszyscy znajomi