No to Igry 2012 zaliczone
Z małymi przygodami - bolesnymi ale spoko.
Fisiasty odwazyl sie nawet wyjsc do ludzi :D
I prawie zlapalam koszulke (trafily nam sie przez dwa dni miejscowki pod scena;p)
W pracy powoli sie kula - jak bedzie tak bedzie. Dalej szukam czegos innego.
Ostatnio jakos tak pod gorke. I cholernie zmeczona.
Sobotni festyn i kurs tanca - pozytywnie. Heh Mrek wkopałes mnie;p
Zaczelam codzienne treningi - zobaczymy jaki bedzie efekt.
Zdjecie z gazety bo na nasze trzeba bedzie poczekac.