No sushi obleci, krewetki też, ale najlepsze to fasolki soi były:D
Super się bawiłam, choć szkoda, że nie mogło się zostać dłużej. Bo takie imprezki uświadamiają człowiekowi co traci siedząc w domu, ile potrzeby szaleństwa jeszcze się w nim kryje a ograniczają je tak różne czynniki. Bo tak miło w gronie przyjaciół i znajomych pogadać, pośpiewać, popić i pojeść i robić to tak długo by dzień następny nie następował.
Ogólnie chodzi o to, że potrzebuję jeszcze tego szaleństwa, które do tej pory było zastąpywane przez cudowną miłość do Grzesia. Miłość wciąż jest, ale inne potrzeby powracają z martwych.
Bo ja chciałam tak wszystko i zawsze razem, no i z każdym krokiem się przeliczam chyba.
A tak strasznie kocham.
15/05/2012 0:08:28
13/05/2012 14:31:07
01/04/2012 9:47:58
26/02/2012 21:06:00
05/02/2012 13:05:21
18/01/2012 14:16:22
13/12/2011 21:07:42
29/11/2011 20:02:06
Wszystkie wpisyabaris
veroniqzafon
zenibyfajnie
sadprincessxx
cherrymary
whatxdoxyouxwant
leeila
alien66
Wszyscy znajomi