Powracając na samym wejściu do poprzedniego wpisu chciałbym oznajmić parę rzeczy.
Święta mimo wszystko były udane, dzień wigilijny szczególnie bo widziałem się z osobą znajdującą się na powyżej zamieszczonym obrazku. Przy okazji chciałbym podziekować Ci za prezent ;* Kontynuując, święta spędzone w domu i ociekające lenistwem i siedzeniem w domu oraz oglądaniem najciekawszych mitów na Discovery. Różniły się one względem zeszłorocznych, ale nie były złe, chociaż traktowałem je jak zwykłe dni wolne od pracy, bo w drugie święto, wraz ze swoją kombi towarzyszką musiałem jechać na nocną zmianę w pracy. Dni pomiędzy świętami a Sylwestrem dość burzliwe, ale to tylko dowód na to że życie przynosi dużo nieoczekiwanych rzeczy i trzeba po prostu co ? Ogarniać kurwa!
Co do Sylwestra, chyba, a raczej napewno, najlepszy w moim życiu, rok temu mówiłem to samo, ale ten naprawdę był lepszy, więc to tylko świadczy o tendencji zwyżkowej i sądzę, że za rok będzie on jeszcze lepszy. W moim małym monologu wygłoszonym o 4 nad ranem można było dostrzec zdanie 'jak tak dalej pójdzie to ciekawe jaki będzie za 10 lat' i tego się trzymam, bo naprawdę mi się podobało. Spędziłem go z osobą którą kocham i z ludźmi których znam, w towarzystwie które mi odpowiadało. Najważniejsze jest to, że i Ona się świetnie bawiła, a to wpływa na podwójny efekt zajebistości tego dnia. Dziękuje za niego, i Tobie :* i wszystkim innym z którymi go spędziłem i mieli jakiś, ujmijmy to, mentalny wkład w jego przebieg.
Właśnie wróciłem z rannej zmiany na którą otrzymałem urlop, taka sama sytuacja jak wczoraj, więc plastica bądz co bądź ogarnia ;f
Jak to bywa w nowy rok czas na małe podsumowanie poprzedniego.
Począwszy od stycznia i utrzymywania dobrego klimatu. Taka aura dobrej tendencji utrzymywała się dość długo, po drodze napotykając małe wzloty i upadki na tle finansowym i społecznym, dochodząc aż do maja i moich dwudziestych urodzin o których pamiętało grono osób, które z kolei można policzyć na palcach jednej dłoni, ale nie liczy sie ilu pamietało, tylko kto. Czerwiec, początek wspaniałych wakacji, ale juz lipiec i początek pracy, trochę mniej czasu dla mojej Zuzanny, ale wiadomo, pracować trzeba. Sierpień od swojego początku do dnia 31 miał skłonność do ostrego nacierania na mój obszar mózgu odpowiedzialny za myślenie. Końcówka była najgorszym etapem mojego życia. Naprawdę najgorszym, wrzesień to już tylko (a raczej 'aż') zwięczenie tej końcówki sierpnia. Październik to już powrót nadziei na nowe lepsze życie, tak samo jak i listopad, wiele wzlotów i upadków ale tym razem nie tylko na tle finansowym i społecznym ale i uczuciowym, grudzień to kontynuacja dobrej passy poprawiania ów nadziei wspomnianej wcześniej, uwieńczonej wspaniałym Sylwestrem.
Reasumując rok bardzo ciekawy, przyniósł on wiele zmian w moim życiu, lepszych i gorszych, ale jak to mówią, jaki Sylwester taki cały rok i oby tak było. Jest mi teraz wspaniale, mam świetny humor, mam dziewczynę która mnie kocha i widzę że moje życie zaczyna się powoli układać. A jeśli nawet nie zacznie to wiem na pewno, że będzie mi miał mi kto pomóc.
Dziękuję tym którzy dotrwali aż do tego miejsca i życzę udanego roku 2011.
A co do samego zdjęcia,
robione w łazience
tuż przed Sylwestrową zabawą,
z moją jedyną na zawsze Zuzanką ;*
see ya
Użytkownik kickster
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.