|
2010/10/03
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Czy Ty to pamiętasz, najdroższy..?
Bo ja nie zapomnę.
Byłem tak bardzo szczęśliwy,
niczym się nie przejmowałem,
i na pewien czas, mój cień przestał istnieć.
Jakim cudem, kiedy wydaje mi się,
że jesteś moim ideałem,
Ty spotykasz się ze mną w dłuższych włosach,
i cały mój światopogląd popada w ruinę,
widząc, że nawet doskonałość może być doskonalsza..?
I znowu niszczysz mi życie.
Chociaż może sam je sobie niszczę..?
Odzywasz się do mnie od kilku tygodni,
ale ostatnio bardzo często.
Chcesz, żebym do Ciebie wrócił,
ale ja boję się,
że znowu mnie zranisz,
że razem z Tobą,
tym razem przepadną resztki mojej duszy.
Kocham Cię, kocham Cię tak jak jeszcze nikogo,
bo jesteś pierwszą osobą, która dała mi prawdziwe szczęście,
która zmotywowała mnie i nakłoniła do zmiany siebie na lepsze!
Jesteś tym jedynym.
Chcę spędzić z Tobą resztę życia,
chcę wyjść za Ciebie,
chcę adoptować nasze dziecko,
chcę przygotowywać Ci kolację,
wyczekiwać Twojego powrotu z pracy,
oglądać wspólnie telewizję,
namiętnie kochać się przez całą noc....
Daj mi pewność,
że tym razem mnie nie zawiedziesz,
bo w tej chwili mam problem,
jakiego jeszcze nigdy nie miałem.
Trzeba wybrać się do Boga,
zapytać się Go,
co robić,
i zdecydować,
czy dać sobie szansę na szczęście,
czy nie zaufać ponownie,
i spełnić marzenie znajdujące się na drugiej ścieżce życia.
Potrzebuję Cię, kocham Cię, nienawidzę Cię.