Skoro taki mięczak jak on (ono) potrafi wleźć na oset i tam trwać to ja też dam radę!
Nie mam innego wyjścia z resztą.
Chodzi o to, że od wczoraj jestem w Krakowie i mam zamiar zostać do 10 lutego...
A to kawał czasu i kupa (dosłownie wręcz prawie) roboty.
więc plany na ten najbliższy czas następujące:
(to tak jakby ktoś przypadkiem chciał wiedzieć czym się aktualnie zajmuję)
(niezliczone ilości sprawozdań i kolokwiów w semestrze)
inż. genetyczna (+)
14.01 czw zal. immunologia (+)
sprawozdanie
referat (+)
zaliczenie z mikroskopu (+)
21.01 czw chemia białek (+)
sprawozdanie (+)
sprawozdanie (uff - po wielkich bojach..)
26.01 wt zal. biologia komórki (+)
27.01 śr egz. bioinformatykaaaaa (???)
1.02 pon egz. biol. kom (???)
4.02 czw egz. inżynieria białka
9.02 wt egz. białka immobilizowane
10.02 śr egz. immunologia
(sesja poprawkowa 18 - 24.02)
mikrobiologia przemysłowa egz. jakoś z początkiem przyszłego semestru/w ostatni dzień poprawkowej
mogło być gorzej. czyli tak jak u wielu osób ktore mi mówią, co je czeka.
damy radę.
nikt nie pyta jak.
nikt nie pyta jakim kosztem. (ach ten tynk za paznokciami..)
Ale jest jeszcze dobra wiadomość: po 3,5 miesiącach, po 8 wizytach - problem dolnej 6tki chwilowo zażegnany. Wygląda jak żywa.
edit (21.01):
Uff. Nieznoszę chemii białek z jej anilinotiazolinową i fenylotiohydantoinową pochodną, z ditionitrobenzoesanem, dicykloheksylokarbodiimidem i reszta zwiazków które zapomnialam momentalnie po wyjściu z sali..
A z dzisiejszego zaliczenio-egzaminu: "Po szampańskiej zabawie sylwestrowej Murzynek Bambo nie może sobie przypomnieć czym jest bekerel - pomóż mu.." (ja tam szmpanskiego sylwestra nie miałam moze ale też nie pamiętam dokładnie chyba.. Fizyka I i II nie należały do mych ulubionych przedmiotów), kolejne "Gąska Balbinka zastanawia sie jak dobrać warunki elucji do rozdzielenia białek o punktach izoelektrycznych..." i jeszcze jedno "Mała żółta kaczuszka próbuje rozpoznac zwiazek przedstawiony wzorem: ..."
Nie powtórzylo sie zeszłoroczne "ile będziesz mieć punktów z kolokwium a)11-12 b)9-10 c)7-8 itd..."
edit (23.01): porażona bezsilnością... ;(
krótko sie cieszyłam z chemii białek zdanej. sie zrobiło znów pod górkę i to bardzo stromo. czas leci i czuję sie jak z bombą zegarową w kieszeni i jednocześnie ze związanymi rękami. tego jest za dużo, to jest za trudne i dlaczego ten cholerny program nie chce mnie słuchać??
a do tego dziś 18-stka na której miałam być. i wszystko inne jakby nie tak. wiem- przesadzam ale mam jż dość :( i do tego nie wiem po jaka cholerę to tu piszę! grrrr
edit (27.01): niesamowicie duża amplituda zmian mojego nastroju w ostatnim czasie jest okropna.. od rozpaczy i prawie krwawego potu po maksymalne "mamtogdzieś". Do tego dochodzą zaburzenia tożsamości (przez chwilę się zastanawialam czy nie jestem przypadkiem parsymoniczno - heurystycznym dendrogramem.. jednakowoż mój osobisty system operacyjny nie rozumie polecenia 'whoami' a przynajmniej nie precyzuje jasno odpowiedzi. może dlatego że nie mam Linux'a..?) No i kompletnie nie wiem już w którą stronę idę i mam iść i co dalej robić i w ogóle... Tak na skalę globalną.
Tak już mam, że nie potrafię do tego podejść na luzie. Genów się nie wybiera (przynajmniej nie własnych). Ale zawsze dobrze, że przynajmniej są ludzie o trzeźwiejszym spojrzeniu na rzeczywistość.
edit (30.01): aktualnie siedzę w tym: http://www.youtube.com/watch?v=BVvvx5HGpLg
fascynujące ale trudne i skomplokowane jeśli trzeba umieć wszystkie mechanizmy, związki, substancje itd...