Miłość rodzi się w dolinie nocy.
Witam Was bardzo gorąco. Jak zwykle przepraszam Was bardzo za tak długą nieobecność. Niestety pewne okoliczności niepozwoliły mi na zagladanie tutaj. Ale juz jestem i postaram sie nadrobić stracony czas.
Udało mi sie wreszcie zaliczyć tą nieszczęsną biochemię która wisiała nade mną jak widmo już tak długo. Ale jednak szanowny pan "Dymała" okazał się człowiekiem i zaliczył i mnie i moją Tyśkę (matko, jak to brzmi :P). Jeszcze tylko zaliczyć fizjologię trzeba w piątek i tydzień wolnego. Moi rodzice wyjeżdżają, chatka będzie wolna więc Arturius wprowadzi się do mnie na te pare dni. A, że troche chore moje Kochanie jest to będę się musiała nim szczególnie zaopiekować.
Zdjęcie... zrobione już dość dawno temu, starym Olympusem którego nie mam, ponieważ oddałam go bardziej potrzebującej osobie. Jednak bądź co bądź... nie rozumiem ludzi, którzy sprzedaja wiele swoich starych rzeczy, tudzież wyżucają, skoro na świecie jest tyle potrzebujących osób które ucieszą się z każdego, nawet najmniejszego drobiazgu. A ja lubie oglądać uśmiech na ludzkich twarzach. Nie oczekuje niczego w zamian. Wystarczy po prostu ten szczery uśmiech, którym obdażają mnie na codzień ludzie.
Ostatnio gdy pokazałam to zdjęcie kilku znajomym pytali sie kto je zrobił i nie chceli uwierzyć, że robione było zwykłym kompaktem i to przez amatora (mnie), ktory jeszcze wtedy nie miał zielonego pojęcia o fotografii. :) Wiem wiem, prześwietlone w jednym miejscu, ale ciezko było tego uniknac. Proponuję zerknąc na zoom'a: [url]http://www.deviantart.com/view/28201124/[/url]
Ok, ja uciekam do fizjologii. Ściskam Was i całuję mocno!