Chciałabym móc przeżyć życie jeszcze raz. Ale w zupełnie inny sposób. W miejscu bez prądu, reklam, prawa, polityki. Gdzie ludzie żyją sobie spokojnie, pracują dla siebie i są szczęśliwi. Gdzie dzieciaki się nie nudzą mając do zabawy chociażby zwykłą gałązkę. Gdzie nie znają kłamstwa, zbrodni.
Gdzieś, gdzie ludzie nie liczą czasu. Wsłuchują się w wiatr, czują woń świeżego powietrza.
Gdzie nie zamartwiają się przyszłością, strachem o pieniądze, dom, gdzie nie marnują "dzisiaj".
Czasami mam świadomość tego jak wiele mnie ominęło. Wiem, że kiedy tylko skończę studia muszę zdobyć pracę, w której pewnie codziennie będę wykonywała te same czynności, zaczynała i wracała o tej samej porze do domu i tak przez 10...20..30..40 lat?
Cywilizacja.. to przykre.
A ja wciąż czekam. Nie wiem na co konkretnie, ale na coś co odwróci moje życie, jakąś totalną rewolucję.
I wiem, że mogę bardzo wiele. Potrzebuje tylko szansy.
Czy jestem szczęśliwa? W sumie tak. W dużej mierze dlatego, że bliscy mi ludzie są szczęśliwi.
Zresztą. Mnie tak łatwo uszczęśliwić:) Wystarczy chociażby zwykły sen.. o lataniu.
Haha, czy to możliwe mieć zakwasy po graniu na kinectcie czy osiągnęłam już najbardziej żenującą formę braku kondycji ?
Wracam do rysowania zanim zrobi się tak późno, że nie będę miała najmniejszej ochoty na pisanie wypracowania o GPSie -.-
I : cieszę się z siebie. Jakkolwiek to brzmi, jest mi ze sobą zajebiście. :]
Z Kasią się nie igra!
I Powodzenia bobiku!