zebrało mi się na wspominki.
wiecie, że przez tę bransoletkę pierwszy raz się targowałam?
na migi, z kalkulatorem w ręku,
bo pani sprzedawczyni nie umiała posługiwać się angielskim.
no a ja chińskim, to prawda.
Chiny, Chiny, hmm.
nasze wysiadanie z pociągu w ciągu kilku sekund w obawie, ze nie zdążymy zrobić tego w trzy minuty.
jedzenie bardzo chińskich frytek, albo samego ryżu.
opera pekińska (ugh, do tej pory słyszę te okropne dźwięki).
i robienie nam wszystkim zdjęć i szczerzenie się do nas.
no nie powiem, kto najczęściej pozował do obiektywów, Agu ;>.
miło to wspominam, nie powiem.
no tak, pochwaliłam się Wam, to teraz mogę spokojnie iść.
buziaczki w pysiaczki, misie.
dissemblance
- 10/02/2010 22:59:51
08/02/2012 13:17:33
20/01/2012 23:06:51
23/12/2011 18:26:15
10/12/2011 0:00:06
07/10/2011 22:08:15
18/05/2011 17:03:11
15/05/2011 14:25:29
13/05/2011 21:03:26
Wszystkie wpisy