uśmich, uśmiechowi nie równy.
Tak mamy, że robimy rzeczy, które nie do końca mają sens-sens w tym sensie logicznym.
Mamy tak, że robimy i następnie myślimy 'co to do cholery było, brat?'
Bierzesz do rąk kawałek swojego życia i nie widzisz nic, pustka, dupa, dupa, pustka
i chyba nie mam już nic do powiedzenia, bo mimo wszystko trzeba żyć dalej,
uśmiechać przez łzy, nie walczyć z wiatrakami, a robić to co jeszcze może coś zmienić.
tyle.
'Najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż'
Harlen Coben.