no to mówię na samym początku. Będę gadać od rzeczy. Uczucie zazdrości, nieziemskiej. Uczucie, kiedy rozumiesz, że tak naprawdę jesteś sam. Przecież wiesz, przecież to znasz. Może tu po prostu chodzi o to, że nie wiem czego chce? Ale o to chodzi, że wiem. Kiedy zawodzi wszystko, dosłowne i tak zwane wszystko. Nienawiść i zazdrość, coś co mnie niszczy, jak widać z resztą. Mieć pretensje o coś, co Cię nie dotyczy. No najchętniej bym zagryzła. Nie ma Cie gdy moje życie spada w dół, nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół. Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce.. Gdzie tkwi problem? W czym? Bo to, że we mnie, to nie podlega dyskusji. Gdy naprawdę będę chciał iść sam, Gdy bez Ciebie będzie łatwiej. Gdy bez Ciebie będę mógł być tam, gdzie mieliśmy iść razem zawsze. Gdy przestaniesz tak naprawdę znaczyć już cokolwiek dla mnie, Gdy przestanę myśleć o czym myślisz i gdzie idziesz, Gdy to stanie się nieodwracalne, Gdy stąd wyjdziesz, Gdy nie będę już tak bardzo chciał Cie widzieć, Gdy nie będę chciał Cię słuchać, Gdy nie będę z Tobą milczeć. Obiecuję sobie, że kiedyś się wygadam, na pewno. Zapewne to będziesz Ty, albo ktoś z 'tych' Kurwa, jak wy nic nie rozumiecie. Ja pierdole, jak ja strasznie nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Jak ja strasznie nie umiem rozwiązywać swoich problemów. Nie radze sobie, to pewne, to widać. Ja pierdole, jak ja kurwa się nad sobą użalam ! No cóż, gdzieś muszę.. Chyba lubię narzekać.
Ale, o co chodzi? Przecież wszystko jest okej, nie?
poza tym, 25 marca, dość sądny dzień. Boje się szczerze powiedziawszy. Katowice..