ostatnio zebrała się we mnie taka dziwna nienawiść. Nie chce jej, ale to silniejsze ode mnie. Brakuje czegoś. Zrobiłam mi się dziura, nie tylko w umyśle, ale i w duszy. Mogą być dziury w duszy? Chyba nie. No to w sercu. Na chwilę obecną nie potrafię budować zdań, nie wiem jak ubrać w słowa to o czym myślę. Pomożesz mi, prawda? Wytrzymajcie moje przedokresowe humory i inne widzimisię. Lub też nie..
Chcę zatopić cię w smutnym bursztynie wzroku już, niech osiądzie kurz, nie za twoje zdrowie, zabiłem cię w sercu, ale olałem żałobę .Nie będę słów żałował jak ci coś się przydarzy
Nie poznasz prawdy nawet gdy usiądzie ci na twarzy. Zdeformowane drzewo podlewane kłamstwami, czytaj między słowami i nie licz na litość dziś. Podam ci rękę, ale policzę palce
W walce gałęzie wykręciły fałsz i chciwość.. '
< 3
A Pani chorobie serdecznie już podziękuje.