Jesień. Tak to była jesień, zdecydowanie. Ciepłe promienie słońca padały na ich szczęśliwe twarze pełne uśmiechu.. Oczy zapatrzone w siebie do końca świata. Ona przy boku mężczyzny swojego życia, doczekała momentu w którym spelniało się jej największe marzenie. Ta chwila, w której wyznawali sobie bezgraniczną miłość, wierność.. Że nie opuszczą się aż do śmierci. Łzy szczęścia płynące po chłodnym policzku w momencie kiedy zakładał jej obrączke na delikatny palec. Jego śliczne oczy które patrzyły na nią z ogromną troską, ciepłe wargi całujące jej usta ze szczęścia i silne ręce niosące do wyjścia. Marsz mendelsona w tle i para kochająca się na zabój. Tak wiem, miałam piękny sen.. TO TRUDNE :<
Wracając do nudnego, monotonnego i pojebanego świata ktorego mam dość jak nigdy wcześniej mam ochote zrobić to o czym mowila mi Ola.. To wszystko jest chyba naprawde bez sensu. Nie wazne
Jest ŹLE i wiem, że lepiej nie bedzie moglo byc. Można powiedziec, ze zyje wspomnieniami. Nie od dzis
Pierdolenie, ide bo nie mam o czym pisac
Na dzisiaj : onar- ja bym oszalał
Pa
Był powodem, że co rano wstawałam z uśmiechem na twarzy, bez względu na to jaka jest pogodna. To na Jego widok, moje serce rozsadzało mi klatkę, a w brzuchu czułam tupające bizonki. To On, najpiękniej na świecie mówił, jak bardzo boi się miłości. To właśnie, On był głównym bohaterem moich snów, kreatorem uśmiechu. Był całym, moim szczęściem. Wszystkim tym co miałam. Pisząc to, z pewnej perspektywy czasowej, ze łzami w oczach, dochodzę do wniosku, że jest mi żal, to wszystko pisać, w czasie przeszłym, a nie teraźniejszym.