Uwielbiam takie wieczory jak wczorajszy. Spontaniczne, trochę nie ogarnięte posiedzenie u Magdaleny. Mlion rozkmin, planów i wspominek. Sympatycznie. Prześmiesznie. Koniecznie musimy to niedługo powtórzyć, wstępnie w planach pożegnalne ognisko 9czerwca. Mam mieszane uczucia w związku z nim, ale daaaawno nie wpakowałam się w nic głupiego, trzeba ponadrabiać zaległości. A wczorajsza nocna rozmowa uświadomiła mi, że to dopiero początek dziwnych sytuacji jakie będą miały miejsce z moim udziałem. Sytuacji, których nawet nie powinnam mieć w myślach! Nie lubię tego co wydobywa się z mojej głowy, gdy rozwiązuje mi się język. Mam za dużo rozkmin, za dużo mówię, jestem za bardzo szczera i bezpośrednia. Cały magiczny nastrój tajemniczności i niepewności szlag trafił. Trochę nakręciłam wokół siebie. Przeraża mnie to, ale usprawiedliwiam się faktem, że będę miała co wspominać, gdy stąd wyjadę. A przede wszystkim tym, że przecież niczego w życiu nie można być pewnym na 100%.
Czekam na piątek!
- potem na niedzielę i wreszcie - wtorek! <3