Opierdzielam się z notkami.
Przepraszam:(
Ale siedzę w domu i nic nie robię.
Tzn. robię:D
Oglądam non stop "Zbuntowanego Anioła" i inspiruję się nim:)
Oooj za długo siedze w tym domu.
Ciotka już się pytała czy przyjeżdżam czy nie.
Stęskniła się za mną.
Biedactwo.
Oj tam. I tak miałam jechać.
Tego weekendu nie zapomnę nigdy!<3
I Asia nie pozwoli mi o sobie na pewno zapomniec.
Ajj, co to była za noc:D
Takie tam my niebieskookie ;>
Czasami zastanawiam się co by było, gdyby wróciło.
Czy czułabym się szczęśliwa już zawsze, czy nie.
Czy byłyby jakies problemy czy nie.
Czy mógłby mnie jeszcze tak pokochać jak za pierwszym razem.
Czy chciał wrócić tylko przez to co się działo w Krakowie czy przez całokształt.
Mogłabym ją zabić, a później to opisać