jestem wykończona, jestem zła. potrzebuję Twojego spokoju, uśmiechu, Ciebie całego, by móc zrobić krok w przód. i w ogóle nie cierpię siebie w danym momencie. znowu nic mi się nie chciało, znowu się nie nauczyłam. jestem chora a przy okazji mam ochotę na imprezę. boli mnie głowa, od niektórych spraw, które toczą się i toczą. chciałabym czuć lekkość, aby zima w końcu minęła, aby słońce ogrzewało całą mnie, abyś Ty był takim słońcem, które uśmiecha się tylko dla mnie. cholera, wiem, że muszę coś zrobić. a tak w ogóle, mam dosyć tych wszystkich dziewczyn, które patrzą na Ciebie w ten sposób. mam dosyć, że Ty na to odpowiadasz, że Ci się to podoba. mam dosyć jej osoby, tak cholernie mnie irytuje, bo widzę w niej straszną rywalkę. męczy mnie to. męczy mnie to, że cały czas muszę walczyć z tymi wszystkimi kobietami, aby Cię zdobyć. to straszne, bo nie chcę nikogo ranić.
zdj - jakie okropne.
ej, doszły moje buty.