coś ruszyło. nie wiem , jakim cudem to zrobiłam, ale podeszłam, zapytałam się co słychać. jego uśmiech, to spojrzenie. tak bardzo mi tego brakowało. i zrozumiałam: zatęskniłam. za nim całym. nawet, jeśli jest największym debilem na świecie i mnie okropnie zranił. wszystko wróciło, tylko wtedy, gdy znowu się uśmiechnął i jeszcze raz... a potem znowu. i spojrzenie, które tak strasznie na mnie działa. jestem zła na samą siebie, że mimo tego, co mi zrobił, ja nadal szaleję, za jego uśmiechem. to wszystko jest trochę straszne, ale jest w tym coś niesamowitego. sama, nie wiem co. po prostu, dziwię się samej sobie, że ja nadal chcę walczyć i nie zamierzam się poddać. i może, to wszystko jest cholernie trudne, może gdzieś zgubiłam cały świat, może tak naprawdę jestem głupia. ale, jeśli tak, to chcę gubić ten świat, chcę być głupia - byleby z nim.
zdj - hiszpania 08'