|
2010/01/23
|
|||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||
Kategoria:
A few years ago.
|
|||||||||||||||||||
Stare zdjęcie, ale co z tego.
Zacznę pozytywnie, aby zakończyć pesymistycznie. Jeśli nie chcecie popsuć sobie humoru moim smęceniem, po prostu nie czytajcie tej drugiej części.
Hahah, Marek, jeśli to czytasz to dzięki za wczoraj, choć za tą Sepulturę powinnam się obrazić! ^^ Muuusimy się spotkać, bo lubię Cię zaginać! :D :*
Dziś w Facktory, molestując jak zawsze śliczne, białe najeczki, obserwował mnie jakiś pedofil, sprzedawca. Co podniosłam głowę, szczerzył do mnie japę. Czułam się dosyć niekomfortowo z myślą, że mam absolutnie niereprezentacyjną twarz, brudne kudły i za duże bojówki, spadające z tyłka (nie, żeby zależało mi na byciu super laską dla jakiegoś kolesia z najka, hihi), więc cały czas patrzyłam na buty. W końcu jednak mamie znudziło się czekanie, aż obmacam dokładnie każde er forsy w sklepie i musiałam przejść obok dziwnego gościa. Postanowiłam nawet podnieść głowę, bo wyglądałam już jak dzwonnik z Notre Dame. Nagle dziwny facet zastąpił nam drogę i na pół sklepu donośnym głosem oznajmił ŁADNĄ MASZ KOSZULKĘ. Boże, myślałam, że się tam posikam ze wstydu.
Poprzednim razem w Facktory przebiegł obok koleś, rycząc SLAAAAYEEER i pokazując m / na widok mojej koszulki ;asd
Dostałam wczoraj 3 z matmy, choć myślałam, że się zesram pod tą tablicą. Jestem krieg ogólnie, równania kwadratowe i wszystkie wzory opanowane, nie ma to jak wyłożyć się na odejmowaniu pierwiastków :) Dzieci, uczcie się w gimnazjum, potem boleśnie za to zapłacicie.
P. J. "Róbcie notatki! Nie znam nikogo, kto nauczyłby się matematyki, patrząc na nią!"
Joanna "To pani Uli chyba nie zna :o"
Boże, teraz doceniam, że mam kogoś z gimnazjum w klasie. Znowu się zaczyna, na każdej lekcji ULA, RÓB NOTATKI!, ale... ja robię, tylko za oknem... xd
Ale taka prawda, że skończyłam poprzednią szkołę z mocną tróją, tak naprawdę 3/4, przez całe trzy lata trzymając notatki w jednym, 60-kartkowym zeszycie do matematyki.
Stasiek, chodźmy jutro na ten basen, Sylwia na pewno chętnie porobi za fotografa kolejnego failowego zdjęcia, prawda, Sylwusiu?
Dziękuję za uwagę, optymistyczna Ula się żegna, do następnego razu.
***
Muszę się uodpornić. Nie wiem już, co robić. Męczy mnie to wszystko, tak strasznie. Mam robić coś cały czas przeciwko sobie? Przeciwko rozumowi, przeciwko rozsądkowi, zgodnie z tym, co pierdolą głupie uczucia?
One do tej pory nigdy na dłuższą metę nie miały racji.
To wszystko nie ma sensu. Na początku jest dobrze, zawsze, a potem co? A potem to samo, przepłakane noce, bóle brzucha, dreszcze, wspomnienia, które zabijają. Po co wierzyć w to, że choć raz będzie inaczej? Po co ufać? Po co marnować tyle... wszystkiego, życia, czasu, dumy, by potem znowu się zawieść?
Czuję, że to zwykła wegetacja, zupełnie bezsensowna, w którą wkopuję się sama, bo uczucia tak mi każą. Brnę w to, coraz dalej i dalej, głupio i nierozumnie, by po jakimś czasie dostać mocno z pięści w twarz i potwornie cierpieć.
Zaczynanie od nowa to dla mnie już głupota i kolejne marnotrawienie czasu. Kolejny ból, kolejne irracjonalne wkopywanie się coraz dalej, by się oszukać, bo... bo chciałabym, żeby wreszcie było dobrze. Okłamuję się codziennie, a najgorsze, że doskonale o tym wiem. I nie chcę tak dalej, bo to boli, bo nie wiem, co się dzieje, bo jest coraz gorzej... a z drugiej strony nie mam wystarczająco dużo odwagi, by z tym skończyć, a może wcale nie chcę? Przywiązanie, sentyment, cudowne wspomnienia - tylko one mi zostały - a może coś naprawdę głębokiego, czego nie mogę zrozumieć? Durna wojna uczuć z rozumem, przecież tak jest zawsze... prawda?
Boję się zmian, takich właśnie. Cholernie boję się odrzucenia i samotności, ale... czy ja właśnie nie jestem samotna?
Nie mogę tu pisać tylu rzeczy, które chciałabym napisać. Nie mogę, choć z jednej strony bym chciała, a z drugiej - wiem, że to wszystko nic nie da, że będzie jak zawsze, że znów wymyślam problemy. Dla mnie to nie jest problem. To jedna wielka masa problemów, które widzę tylko ja, i z powodu których cierpię tylko ja. Bo to moje uczucia tak potwornie przywiązują się do innych, bo to ja ufam ludziom jak małe dziecko, wierząc, że szczerość i miłość ochronią mnie przed całą krzywdą z ich strony. Bardzo się mylę, ale nie potrafię tego z siebie wyplenić. Chociaż... czy byłby to dobry pomysł? W końcu "świat bez miłości jest martwym światem", przynajmniej tak twierdzi Camus.
Dochodzę do wniosku, że nie ma sensu obdarzać szczerym uczuciem kogokolwiek w tym pojebanym, zmaterializowanym i egoistycznym świecie.
To nie jest niczyja wina. Tak po prostu jest. Nic tego nie zmieni. Nie pokochasz nikogo na siłę, nie będziesz zmuszać się do udawania, że ci zależy.
Sama nie wiem już, do kogo mam pretensje. Wszystko się zmienia. Więc może zmieni się znowu? Może kiedyś zapomnę o tych wszystkich okrutnych słowach, bolesnych nocach, niechcianych głodówkach i litrach wylanych łez, znowu zaufam i będzie dobrze, dla NAS? Tak bardzo, bardzo tego chcę i tak gorąco w to wierzę.
Wszystko się zmienia - fotoblog bardzo zwiększył limit długości notki, co wywołało mą niemą ekstazę, chyba już nigdy nie zabraknie mi miejsca, ah, cudownie *_*
Kocham cię, bo...
bo nic nie mogę na to poradzić.
I zrobię dla ciebie wszystko,
ale może ty też zrób coś dla mnie?
Może jestem masochistką?
P.S. Przepraszam wszystkich, dla których nie mam czasu, z którymi spotkania wiecznie przekładam, ale ja nie obrabiam... :c Chciałabym, ale nie daję rady.
P.P.S. Jeśli przeczytaliście tą notkę w całości, macie +666 do lansu i możecie się pochwalić.
POZDRAWIAM GRZEGORZA <3
05/02/2012 19:58:59
21/12/2011 23:01:26
06/12/2011 13:35:57
16/11/2011 22:31:42
07/11/2011 21:42:37
22/10/2011 18:16:13
16/10/2011 20:35:50
10/10/2011 21:24:24
Wszystkie wpisyaaaagusia92
xxxpollyxxx
mydearbear
ostruj
glodnyy
oleksandraaaa
uniiquelady
heartlessboy
Wszyscy znajomi