|
2010/01/08
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
L'habitude du désespoir est pire que le désespoir lui-męme.
Camus, mon amour.
Dziękuję, że jesteś, Frankoterapeutko i że podnosisz, podnosisz, podnosisz, choć być może sama nie wiesz jak to się dzieje. Moi non plus!
<3
na zdjęciu: prawdziwie szczęśliwa Małgorzatka, za którą, jak i za całą Resztą tęsknię jak cholera i odliczam dni do połowy lutego. A potem będę odliczać do czerwca. W ten sposób nawet się nie zorientuję, a cała ta matura i to wszystko będzie już za mną, a ja będę denerwować się na moją Gromadkę pośród mazowieckich łąk. I Krzysiu będzie przeklinać, Ania mówić, że już mnie nie lubi, Gosia będzie się obrażać, Mateusz uciekać przed kąpielą, a Katarzyna, Katarzyna, cóż, tu to wciąż nie wiem, czego się spodziewać.
I będę najszczęśliwszą matką chrzestną świata.
12/02/2010 20:00:37
21/01/2010 15:40:37
08/01/2010 20:21:43
30/12/2009 20:49:45
23/12/2009 20:39:45
22/12/2009 22:25:45
14/11/2009 23:52:26
08/11/2009 0:11:25
Wszystkie wpisyinezkowamilenka
infirmity
camon
mayeskamsobie
martiinaa
rozedrganie
swiatloczulosc
misiakicudaki
Wszyscy znajomi